Frekwencja to ostatni czynnik kibicowski a nie najważniejszy. Liczby się liczą, ale te w młynach i na wyjazdach. Najlepszy przykład w Europie to Hiszpania. 28 tys. widzów na mecz a obecnie kibicowski ogon Europy. Nie wiem czy miałby ktoś czelność powiedzieć, że są lepszymi kibicami od Serbów, Greków, Rosjan, daleko im do Szwedów, Szwajcarów, Duńczyków! Frekwencja to ma znaczenie jak w Argentynie przychodzi 20 tys. widzów na mecz i to są zakręceni ludzie. Tam młyny najwiekszych ekipp mają po 10-20 tys. ludzi. Kolejne porównanie Holandia - Francja. Francja wygrywa ledwie tysiącem widzów, ale jak przebija Holendrów oprawami, pirotechniką, dopingiem? Holendrzy bardziej, podobnie jak Anglicy są zajawieni na hooligans. A żeby ocenić kibicowsko to trzeba brać wszystko - liczby młynów i wyjazdów (Polska wypada bardzo dobrze, szczególnie w tej drugiej klasyfikacji), ultras - oprawy (jesteśmy w czołówce, nie powiem, że najlepsi bo poziom jest bardzo wyrównany, ale czołówka), doping (jeszcze niedawno słabo, ale kiedy zaczęły u nas wchodzić na trybuny przyśpiewki z zachodu, z bałkanów, z krajów latynoskich zrobiliśmy wielki postęp, dziś doping np. Lecha jest na poziomie tych najlepszych), hooligans (tu zawsze byliśmy w czołówce) i dopiero na końcu frekwencja (było słabo, będzie lepiej).
Gdyby wziąć pod uwagę wszystko co się da to pewnie najlepiej wypadną Niemcy. Chuligańsko się trzymają, oprawy wysoki poziom, w tym coraz częściej piro, doping bardzo dobry, młyny spore, frekwencja miażdżąca. Tylko, że klimat niszczy komercja tak jak na Bayernie.
Poza tym jeszcze poziom sportowy. Ile ludzi chodziłoby na mecze w Hiszpanii gdyby mieli poziom wielu innych krajów? Najwięksi fanatycy po Argentynie to Indonezja. Bez dwóch zdań. Na ligę chodzi średnio po 12 tys, a chodziłoby więcej gdyby lepsze obiekty największych klubów... ale te 12 tys. widzów na mecz stanowią niemal sami fanatycy. Nie ma czegoś takiego jak osoba przychodząca na mecz - oglądacz futbolu. W takiej Tajlandii jak się zajawiają na kibicowanie. Dwa lata temu liga była w gruzach, teraz grupy kibiców są niemal przy każdym klubie, a te czołowe zaczynają wprowadzać piro na stadiony, a ostatnio nawet dochodzi do zamieszek jak ta na Sisaket, gdzie kibic wleciał na boisko na sędziego z bronią.
Straszą polskimi kibicami na zachodzie? Tylko kogo straszą? Bo kibice z Anglii, Niemiec, Holandii tylko czekają z radością aby się tu pojawić.



