Kiedy przychodzi do starcia o stawkę, to klubu z Bundesligi nie ma. Bardzo trudno uznać za argument na rzecz Bundesligi wyższość Werderu w pamiętnym dwumeczu z Milanem, gdy Włosi totalnie zlekceważyli ten dwumecz. Czy to, że osiągnęli niezłe wyniki z Milanem, znaczy, że byli na poziomie Milanu? Albo że Bundesliga była tak silna, jak wtedy Serie A?Bo niektórzy wolą za argument uznać wielkość swojego klubu, a nie faktyczne wyniki bezpośrednich starć. Może niemieckie kluby nie zdobywają LM co 2-3 lata, ale nie należy spychać ich do piłkarskiego rowu.
Lech też osiągnął niezłe wyniki z Juventusem, czy to znaczy, że jest na poziomie klubu z Turynu? Albo że polska liga jest na poziomie Serie A?
Na wszystkie pytania każdy rozsądny człowiek odpowie przecząco.
Zresztą, na dyskusję szkoda czasu i klawiatury. Kto interesuje się trochę piłką, ten wie, że Bundesliga jest ligą po prostu słabszą, począwszy od czołówki, która odstaje od czołówki włoskiej, skończywszy na dole tabeli, w którym znajdują się słabsze zespoły od klubów włoskich. To, że poważnie traktują puchar, na który leją Włosi, to żaden argument.



