Mentor jakoś potrafiłeś wyjaśnić to w sposób ludzki. Mi bardziej chodziło o styl kolegi, który pluje jadem na lewo i prawo i zamiast w podobny sposób wyjaśnić, to poucza jak profesor niesfornego studenta. Zaraz ktoś zapewne zarzuci mi, że też zwracam uwagę.Mentor pisze:Spójrz na to z drugiej strony bartbuks. Komitet ukarał Leo drobiazgowo trzymając się przepisów. Gdyby tak samo było w przypadku Callejona to napis na koszulce nie miałby znaczenia. W myśl przepisów wychodzi na to, że napis nie ma znaczenia - nie może być żadnego.
Przepis jest durny - nie da się tego ukryć. Powinien albo obowiązywać wszystkich, albo nikogo. Chodzi tutaj raczej o równość, więc szczerze rozumiem oburzenie. Niestety możemy sobie jedynie pogadać.
Sądzę, że większość z was zna hiszpańskie zwyczaje i ich podejście do takich spraw. Naród leniwy, rozbrykany, mało konsekwentny, więc nie ma co się dziwić.



