To jest właśnie to. Jak Scholes zagrałby dzisiaj takie piłki jak Fletch to by każdy pisał - geniusz. Fletcher miał ze 4 genialne kilkudziesięciometrowe przerzuty i o tym mało kto pamięta.
W pierwszej połowie jeszcze jakoś to wyglądało, bo była nawet szansa na podwyższenie wyniku (Roo), ale po przerwie było już fatalnie. Trudno, trzeba grać dalej i pokazać, że to tylko wypadek przy pracy.
Zawsze będę bronił zawodników, którzy niesłusznie są stawiani w roli kozłów ofiarnych i nieważne, czy są to wychowankowie czy nie.


