Parodia. Wiedziałem, że jeśli stracimy jedną bramkę zaraz zacznie się nerwówka, bo tamci wezmą się do roboty. Tak się stało. Szkoda tylko, że gospodarze byli usilnie wspomagani przez sędziego, który mógł się powstrzymać od pokazania jedenastek. Szczególnie drażni mnie ta pierwsza, gdyż wydawałoby się, że w normalnych warunkach (przy stanie 0:0, 0:1) sędzia by tego nie podyktował, ale widząc słabość Newcastle postanowił dać honorowego. Jak się później okazało, ten pierwszy (i niby ostatni) był jednym z wielu. Przy drugim karnym też duże wątpliwości bym miał, szczególnie gdy widziałem Koscielnego, który dokładnie nie wiedział co się dzieje dookoła niego.
Po raz kolejny ze słabej strony pokazał się Rosicky - on ma niby zastąpić Nasriego przeciwko Barcelonie!? - który miał udział przy dwóch bramkach dla przeciwników. Dobry Koscielny, mało miał do powiedzenia przy sytuacjach w drugiej połowie.
Naprawdę szkoda tych punktów jeszcze bardziej, patrząc na wynik spotkania Manchesteru United. Mogliśmy się znacznie zbliżyć do lidera, ale jednak frajerstwo dzisiaj zwyciężyło. Wcześniej mówiłem na sędziego, ale prawda jest też taka, że nawet grając w 9 (ach ten Diaby) musieliśmy to wygrać. Nie widać w naszym zespole ducha walki i ambicji, a szkoda...



