Re: Real Madryt (zbiorczy) (cz.2)

Moofasa
Kluczowy Zawodnik
Kluczowy Zawodnik
Posty: 895
Rejestracja: 31 gru 2006, 15:23
Reputacja: 0

Re: Real Madryt (zbiorczy) (cz.2)

Post autor: Moofasa » 07 lut 2011, 20:32

Nie mogę odpowiadać za wszystkich moich 'kolegów po szalu' aczkolwiek jestem prawe pewien, że nikt nie umniejsza Mou jego zasług i nie mówi, ze to co osiągnął, osiągnął dzięki pomocy sędziów czy innych znajomych czy to w FIFA czy UEFA. Więc po co ta ironia :wink:

Ja, mimo swojej przynależności klubowej, cholernie szanuję (a nawet pokusiłbym się o stwierdzenie, że lubię) Mourinho. Doceniam to co zrobił, co wniósł do piłki zarówno tej na boisku i tej poza boiskowej. Bo nie od dziś wiadomo, że te nieraz śmieszne konferencje prasowe to zabieg czysto psychologiczny (a zarazem piłkarski). Nigdy nie pokusiłbym się o stwierdzenie, iż Portugalczyk jest słaby, mały czy 'głupiutki'. Jednak poniekąd można niejako 'zarzucić' mu frustracje. Oczywiście nie powie on tego wprost, nie przyzna się i będzie odgryzał się, że porażka 5-0 nie wywarła na nim wrażenia, że nam 'stoi ością w gardle odpadnięcie w LM przez prowadzony przez niego Inter' itd itp To wszystko ma na zabiegu ściągnięcie z graczy presji i 'przerzucenie' je na własne barki. Ale o tym wiem ja, wiesz Ty RealFanie, i wie prawie każdy. Ale jak inaczej wytłumaczyć te wspominki o Barce na konferencjach Realu? Rozumiem, że dziennikarze pytają i zawsze będą się pytać o największego wroga, ale po co odpowiadać w tak agresywny sposób? Nie lepiej odpowiedziec w stonowany sposób np. "nie wiem, nie interesuje to mnie, nie oglądałem ich meczu" (ew. można dodać, Ryjkowe "musimy ciężko pracować" :lol: ). A Ronaldo? Cristiano to Cristiano, oczywiśćie, że może wierzyć w dogonienie Barcy, zdobycie Mistrzostwa, LM i czego ta jeszcze chce. Taki ma charakter, mocno wierzy w siebie (co pochwalam, bo nie lubie fałszywej skromności) ale jak już, to śmiejemy się z tego, że on (jak i inni zawodnicy Realu) powtarzają, bądź co bądź butne, słowa swojego trenera. Nie śmiejemy się z ich wypowiedzi przed a raczej po meczu. Meczu który zawsze jest swoistą pointą do wcześniej wypowiedzianych słów. Np jak Marcelo przed GD odgrażał się i mówił jakie to nam spuszczą manto, po czym schodził z boiska pokonany. Oczywiście każdy ma prawo do wypowiedzenia swojego zdania, które nie zawsze pokrywa się z wcześniejszymi zapowiedziami - i to jest właśnie śmieszne. Tu są tez dwie strony medalu. Z jednej, lepiej powiedzieć przed takim meczem 'damy z siebie 110%, zostawimy płuca na boisku, zrobimy wszystko co w naszej mocy", ale z drugiej strony mecz pomiędzy Barcą i Realem to nie jest zwykły mecz i zawodnicy, trenerzy oraz kibice żyją tym tydzień przed i tydzień po meczu. Oczywiście, teraz my śmiejemy się z was, z pewnością przyjdą czas kiedy role się odwrócą.

Odnośnie drugiego akapitu - nikt nie liże Mourinho jajek.Każdy wie jaki ma charakter, mówi bez ogródek co myśli i to jest dobre. Kwesta tego, że on nie mówi (jak napisałeś) tylko tego co widzi ale także to co sobie wymyśli, wyobrazi, vide. podkładanie się nam czy rzekome 'omijanie' Messiego przez przeciwników.

Ja interesuję się Barceloną więc notabene interesuję się tez Realem czy innymi sprawami z La Liga. Nie wątpię i nie mam obaw o Mou i jego pracę w Realu, bo to wy nam podwyższacie poprzeczkę i mobilizujecie do gry. Nam tez to potrzebne.

Wróć do „Hiszpania”