Ja, mimo swojej przynależności klubowej, cholernie szanuję (a nawet pokusiłbym się o stwierdzenie, że lubię) Mourinho. Doceniam to co zrobił, co wniósł do piłki zarówno tej na boisku i tej poza boiskowej. Bo nie od dziś wiadomo, że te nieraz śmieszne konferencje prasowe to zabieg czysto psychologiczny (a zarazem piłkarski). Nigdy nie pokusiłbym się o stwierdzenie, iż Portugalczyk jest słaby, mały czy 'głupiutki'. Jednak poniekąd można niejako 'zarzucić' mu frustracje. Oczywiście nie powie on tego wprost, nie przyzna się i będzie odgryzał się, że porażka 5-0 nie wywarła na nim wrażenia, że nam 'stoi ością w gardle odpadnięcie w LM przez prowadzony przez niego Inter' itd itp To wszystko ma na zabiegu ściągnięcie z graczy presji i 'przerzucenie' je na własne barki. Ale o tym wiem ja, wiesz Ty RealFanie, i wie prawie każdy. Ale jak inaczej wytłumaczyć te wspominki o Barce na konferencjach Realu? Rozumiem, że dziennikarze pytają i zawsze będą się pytać o największego wroga, ale po co odpowiadać w tak agresywny sposób? Nie lepiej odpowiedziec w stonowany sposób np. "nie wiem, nie interesuje to mnie, nie oglądałem ich meczu" (ew. można dodać, Ryjkowe "musimy ciężko pracować"
Odnośnie drugiego akapitu - nikt nie liże Mourinho jajek.Każdy wie jaki ma charakter, mówi bez ogródek co myśli i to jest dobre. Kwesta tego, że on nie mówi (jak napisałeś) tylko tego co widzi ale także to co sobie wymyśli, wyobrazi, vide. podkładanie się nam czy rzekome 'omijanie' Messiego przez przeciwników.
Ja interesuję się Barceloną więc notabene interesuję się tez Realem czy innymi sprawami z La Liga. Nie wątpię i nie mam obaw o Mou i jego pracę w Realu, bo to wy nam podwyższacie poprzeczkę i mobilizujecie do gry. Nam tez to potrzebne.



