Nic dziwnego, że miał ponoć oszałamiający wynik w testach na pewność siebie.Napastnik Arsenalu Nicklas Bendtner uważa, że zasługuje na pensję rzędu 50 tysięcy funtów tygodniowo, gdyż jako piłkarz zmuszony jest do wielu poświęceń. Jednym z nich jest niemożność jazdy na nartach.
Bendtner, który w środę wystąpi w reprezentacji Danii w towarzyskim spotkaniu z Anglią, jest zdania, że profesjonalni piłkarze zasługują na ogromne sumy, jakie dostają za swoje usługi. Uprawianie futbolu, jego zdaniem, wiąże się z wieloma wyrzeczeniami, które mają duży wpływ na życie prywatne.
- Zarabiam dużo. Jednak sam również płacę dużą cenę. Poświęcam swoje ciało, swój czas i nigdy nie będę miał pełnej prywatności. Nie narzekam, bo to to wszystko jest naturalne i normalne w życiu każdego, zawodowego piłkarza. To cena, którą my musimy zapłacić, kiedy nie możemy tak po prostu iść do restauracji z dziewczyną bez dziennikarzy śledzących każdy nasz krok. Osobiście największą rzeczą za którą tęsknię i której mi brakuje z powodu piłki jest jazda na nartach. Nie mogę tego robić, gdyż wiąże się to z ryzykiem kontuzji.
Bendtner stwierdził również, że należy do najlepszych napastników na świecie.
- Jeśli pytasz mnie, czy jestem jednym z najlepszych napastników na świecie, odpowiadam - tak. Ciężko jest porównać płacę piłkarza do tej, którą otrzymuje prezes banku czy menedżer dużego przedsiębiorstwa. Ja jestem częścią futbolowego biznesu i to na najwyższym poziomie - jako piłkarz takiego klubu jak Arsenal. To rozrywka pierwszej klasy. Nie powinniście więc porównywać moich zarobków do businessmanów. Porównajcie je raczej do gwiazd filmów.


