Dobry kawałek. Nawiązuje do świetnych Najemnikowych czasów Dżemu.Rezus pisze:Nowy kawałek Dżemu - Partyzant usłyszałem wczoraj na liście Trójki i nie mogę przestać słuchać.
Święte słowa, Black Sabbath to legenda hard rocka i protoplasta heavy metalu, jak dla mnie najważniejsza obok Led Zepp i Pink Floyd rockowa grupa ever, bo twórcza i odkrywcza w swej prostocie, ale Ozzy solo zawsze mnie nudził. Ani Rhodes ani Wylde (choć ten drugi naprawdę dobrym gitarzystą jest) nie mieli tak lekkiej ręki w tworzeniu riffów jak Iommi, a Ozzy po BS zwyczajnie stracił wokalowego powera. Jedyne kawałki Ozzy'ego solo, które mnie kręcą to "Tommorow" i "Perry Mason" z "Osmosis": naprawdę kopiący, riff, kapitalne solo i niemalże wykrzykiwany wokal - to jest to. No, jeszcze "Mr Crowley" daje radę. Reszcie brakuje tego czegoś, cokolwiek to jest.(L)oczkerson pisze:Black Sabath to legenda, twórcy gatunku, teraz wszystko co się gra w tym gatunku, to jedynie powtórka tego co oni wymyślili w odrobinę innych wariacjach, a nowy Ozzy dalej daje radę jak jasna cholera.
Mi dziś gra to, kocham takie odloty Styczyńskiego:



