Bylem wczoraj na Parmie, ale taki rozpierdol przy kasach ze dopiero pod koniec pierwszej polowki wszedem na trybune Rosso za bramka.
Dzisiaj bylem na tourze i w muzeum.
Nocleg to jakis koszmarny hostel. Spalem w jednej sali z japonczykiem, Kolumbijczykiem, Niemcem, Estoczykiem i Hiszpanem a w nocy dwuch wlochow chcialo sie wjebac do naszej salki mimo iz wszystkie miejsca byly zajete. Boje sie kogo dzisiaj przyniesie, jesli nie uda mi sie kupic ticketa na lige mistrzow to spierdalam do jakiegos hotelu, bo nie mam zamiaru spac razem z kluczami telefonem i portfelem przez caly czas.
Pozdro



