Ależ ja nie piszę, że trofea klubowe to jedyny wyznacznik. Ale jeden z , genialny piłkarz jest dlatego też genialny bo ciągnie zespół do zwycięstw, bo cóż innego tak naprawdę w piłce nożnej się liczy? Na koniec i tak patrzy się kto jest wygranym. Ot choćby ostatni wywiad z Xavim i pytanie co by było gdybyście 2 lata z rzędu nic nie wygrali, rzecz jasna Xavi mówi, że doszłoby do zmian w klubie. Bo taka jest prawda, nawet tak wspaniale grająca Barcelona gdyby na koniec ostatnich dwóch sezonów zostałaby z niczym w lidze przegrała z Realem, w LM z nami i cóż któżby ją wtedy nazwał największą? Ostatecznie i tak wszystko na końcu determinuje wynik, zwyciężca zgarnia wszystko, przegrany jest przegranym.
Tak jeśli chodzi o szczyt swojej formy z pewnością Ronaldo z Brazylii jest wśród największych z tego co osobiście widziałem na oczy. Ale czy większy od Messiego, czy większy od Ronaldinho z 2005/06 roku? (czy to sezon wcześniejszy nie pamiętam)? Czy większy od Zidane? Czy większy od CR7 z sezonu 07/08? Kwestia gustu moim zdaniem.



