Colin jednak nieco go podratował.Boromir pisze:Książka świetna, film beznadziejny
W sumie ostatnio mało czasu na oglądanie filmów ale jak już się coś trafi.
Mr. Nice - naprawdę kawał świetnego brytyjskiego kina. Ifans i Thewlis w genialnej formie, jak zawsze zresztą. Jak ktoś czytał książkę Marksa przed seansem to powinien być usatysfakcjonowany. Świetna historia.
127 godzin - wszyscy dookoła się jarali tym filmem więc w końcu się przemogłem. Jakoś ten film kojarzył mi się z tym, w którym jakaś para dryfuje sobie po oceanie przed a na koniec wpieprzają ją rekiny. Nic się nie działo, nuda, napisy końcowe. Tutaj gościu siedzi przez cały film uwięziony w jakiejś rozpadlinie ale już klimat zupełnie inny. Świetna muzyka no i sama gra Franco. Scena z nawiązaniem do telewizji śniadaniowej - perełka. Jest w tym filmie to coś także gorąco polecam.



