Pierwszym moim idolem był Alan Shearer, lecz tak naprawdę rozkochał mnie w sobie Alex. Kiedyś już wspominałem, że za gnoja sympatyzowałem z Juventusem, choć było to związane z osobą ADP. Pamiętam finał LM z 97 roku i bramkę w Monachium. Pierwszy raz płakałem po przegranym meczu. Nie dlatego, że Juve nie zdobyło LM, lecz dlatego, że wysiłek Alexa poszedł na marne. Potem bacznie śledziłem jego poczynania i nawet jak odkryłem w sobie Nietoperza, to starałem się oglądać skróty Juve.Dr.Football1 pisze:Ja zawsze uwielbialem patrzec na gre Del Piero. Technika,inteligencja,przeglad,wizja gry,uderzenie... Dla mnie kazdy mecz z udzialem Alexa to prawdziwa futbolowa uczta
Shearer, Del Piero, Luis Enrique, Maurizio Ganz (jego sezon w Interze), Gianfranco Zola, Antonio Conte, Zlatko Zahovic... to byli moi idole
Aaaaa i strasznie nienawidziłem Manchesteru United! Przez nich przegrałem dwa Żuki i kumpel do dziś domaga się spłaty!



