Re: LM: Arsenal - Barca

Awatar użytkownika
Magnum
Moderator
Moderator
Posty: 15777
Rejestracja: 17 cze 2006, 23:01
Reputacja: 2325
Lokalizacja: Lancaster (Pennsylvania)
Kontakt:

Re: LM: Arsenal - Barca

Post autor: Magnum » 16 lut 2011, 0:43

Dobra, jutro mecz więc moje wieczorne przemyślenia, pozbierane trochę do kupy wszystko, o czym rozmawialiśmy przez ostatnie dni.

Rok temu Arsenal był w sytuacji, w której Liga Mistrzów pozostawała praktycznie ostatnią szansą na trofeum. W tym roku jest zupełnie inaczej - jesteśmy w finale Pucharu Ligi, w 1/8 FA Cup z trzecioligowcem i jesteśmy 4 pkty za liderem Premier League. Puchar Europy w tej chwili jest tak naprawdę na dalszym planie, jak mówił Fieldy - jesteśmy głodni trofeum i trzeba się skupić na to, co jest o wiele bliżej, niż LM.

Z drugiej jednak strony, zwycięstwo nad Barceloną dałoby nam to, co zwycięstwo nad Chelsea pomnożone jakieś 100 razy. Jesteśmy w lepszej sytuacji kadrowej. Zagra w pełni zdrowy Fabregas, zagra Van Persie który jest w gazie. Prawdopodobnie zagra też Nasri, który w tym sezonie gral po prostu CUDOWNIE. Zaatakujemy Barcelonę i zobaczymy, co będzie. Wenger obiecuje, że nie będziemy tylko widzami jak ostatnio na Arsenal Stadium (tak się oficjalnie nazywa nasz stadion wg. UEFA z powodów umów sponsorskich :P ) Mentor mówił, że nie obawia się że mecz zdominujemy. Oczywiście, nie zdominujemy go. Nie ma takiej możliwości. Zamurować też się nie da, bo po prostu.. nie mamy personelu do czegoś takiego. Najlepszą obroną jest atak więc co ma być to będzie.

Na pewno zabraknie Sagni. Eboue - odkąd Wenger zaczął się bawić w ofensywnego Eboue w pomocy - gra kiepsko na PO. To będzie największa luka w obronie. Poza tym, zagra mało doświadczony Wilshere. Mimo małego doświadczenia, wydaje mi się, że sobie mimo wszystko poradzi. Oprócz tego, jeśli nie zobaczymy na boisku nazwisk SQUILLACi, DENILSON albo BENDTNER to powinno być OK :P

Jest jeszcze coś, co moim zdaniem możemy zaskoczyć niektórych a niektórych w ogóle. Jeśli ktoś oglądał nasz mecz na Old Trafford to będzie wiedział o co chodzi. Zagraliśmy tam brzydko, dużo fauli, wślizgi i ogólnie brutalności. Zagraliśmy jak Anglicy. Myślę, że jutro będzie podobnie. Już rok temu Arsenal dużo faulował, a w tym sezonie gramy o wiele bardziej brutalnie niż wtedy. Myślę, że teraz będzie pod tym względem jeszcze gorzej. Jeśli nie zdominujemy posiadania piłki - a na 99,999% nie zdominujemy - to będziemy uciekać się do fauli. Po meczu na OT nazywali nas nawet nowym Stoke :lol: Nie mówię, że tak będzie na pewno, ale tego się spodziewam. Gramy cały sezon ostrzej więc i teraz tak będzie.

To w sumie tyle. Nie liczę na wiele w tym meczu. Liczę na walkę do końca, brak kontuzji i dobre widowisko. Jeśli zawodnicy Arsenalu oddadzą z siebie wszystko i przegrają to będzie OK. Myślę jednak, że mamy większe szanse niż rok temu. Niewiele większe, ale jakieś są. Kluczem będzie zachowanie czystego konta :lol: na Emirates. Jak nie, to trzeba przynajmniej wygrać. Jednak gra na wyjeździe w drugim meczu jest sporą wadą, bo Barca może sobie przewalić mecz w Londynie a u siebie się zmobilizować i nas pojechać 5-0 jak będzie trzeba. Tak więc, nie spodziewam się wiele ale oczywiście jako kibic będę wierzył do końca. Tak jak wierzyłem rok temu tak i teraz.


Czyli ogolnie - logika podpowiada, że szanse nikłe, ale serce mówi, że wygramy. Normalne. :mrgreen:

Niechaj ten dwumecz będzie nauczką dla Wengera, że rezerw się nie wystawia dopóki grupa nie jest wygrana :P

Wróć do „Puchary Europejskie”