Na całym świecie teraz tak jest. W Europie będąc szybkim, silnym graczem jeszcze się przebijesz. Będąc małym technikiem albo jesteś geniuszem, jak Messi kilka lat temu, i się przebijasz, albo kończysz karierę i jedziesz do Ameryki Płd. Ale nawet Messi musiał nabrać masy, odejść od urazów, żeby nareszcie się wspiąć na bardzo wysoki poziom.Ostatnio jakiś były piłkarz włoski powiedział, że włoscy trenerzy większą wagę zwracają na warunki fizyczne młodych graczy niż na umiejętności czysto techniczne.
Obecnie takich Pippo się nawet nie szkoli, pisałem o tym wyżej - piłkarz musi być wszechstronny, szybki, silny, uzdolniony technicznie, zdolny do gry na dwóch pozycjach, a nie świetnie wykańczać akcję i nic więcej. Dlatego wielu woli stawiać na bezpieczne rozwiązanie, jakim jest tworzenie byczków boiskowych, co da się zrobić z każdym pracującym piłkarzem, niż rozwijać tylko malutkich techników. Pewnie, takiego Verdiego nie rozwiniesz do gry głową i przepychania się w polu karnym, ale jestem pewny, że zrobią trenerzy wszystko, żeby maksymalnie rozwinąć jego siłę. Kilka lat temu jestem pewny, że w ogóle by nad tym nie pracowano.



