Re: LM: Arsenal - Barca

Awatar użytkownika
Magnum
Moderator
Moderator
Posty: 15774
Rejestracja: 17 cze 2006, 23:01
Reputacja: 2323
Lokalizacja: Lancaster (Pennsylvania)
Kontakt:

Re: LM: Arsenal - Barca

Post autor: Magnum » 17 lut 2011, 3:08

Cóż, jestem oczywiście niesamowicie szczęśliwy z tego zwycięstwa. Już nawet nie tylko w kontekście szans w Lidze Mistrzów - bo to pozostaje naprawdę trudnym zadaniem - ale ogólnie w kontekście psychologicznej przewagi. Ograliśmy Chelsea i od tamtej pory wydaje się, że gramy jakoś lepiej. Teraz przyszedł dołek z Newcastle ALE pokonaliśmy wielką Barcelonę - to na pewno musi im dać kopa.

Odnośnie samego meczu to było to świetne widowisko. Statystyki mówią, że pos. piłki wynosiło 40-60 na waszą korzyść, ale mieliśmy więcej strzałó :P ogólnie to była wymiana ciosów i było o wiele lepiej, niż rok temu. Tego się spodziewałem - zagramy lepiej, więcej wiary, ale stracimy bramkę wcześniej. Clichy się nie popisał. Ale potem szczęśliwie udało się zremisować i nawet wygrać.

Pep - zmiany to naprawdę :lol: Jednak chyba wolę brak zmian Wengera (nie mowie o tym meczu, tylko ogolnie - kibice Arsenalu beda wiedziec o co chodzi) niz cudowne zmiany Guardioli ;)

Ja osobiscie balem sie o ryzyko Wengera - postanowil wywalić Songa i wrzucić ofensywnego zawodnika przy stanie 0-1. Albo by pomógł w ofensywie albo byśmy gorzko zapłacili. Moim zdaniem czerwień Songa by przekreśliła jakiekolwiek szanse na awans do 1/4, ale w meczu grać lepiej w 10 niż z Denilsonem na DP :lol2: więc wrzucił Wenger Arszawina i się modlił. Udało się.

Jest świetnie, teraz trzy tygodnie czekania. Po drodze mam nadzieję, że zgarniemy trofeum - 9 dni przed rewanżem powinno to dać nam jeszcze większego kopa. Myślę, że jeśli Was pokonamy, staniemy się faworytami. Nie ma innej możliwości. Trzeba jednak zejść na ziemie po euforycznej nocy bo mimo wszystko, droga jeszcze bardzooo dłuuuga. Na Camp Nou wystarczy remis - no tak, ale to Barcelona. Będzie ciężko, ale trzeba wierzyć. Mourować się oczywiście nie umiemy, ale zobaczymy, co z tego wyniknie. Oby nie było kontuzji poważnych i może Cesc strzeli na Camp Nou zwycięską bramkę i będzie miodzio 8)

Zobaczymy. Póki co, to zwycięstwo daje nam rzeczywiście dużo. W jednym sezonie, po ciągłych porażkach "dzieci Wengera" pokazują, że dorastają - pokonali dość szczęśliwie Chelsea i teraz Barcelonę. Jak mówiłem, nawet odpadnięcie na Camp Nou nie zmieni tego, że psychologicznie będzie ogromna wiara w siebie i może dodatkowy gaz do tytułu Premier League. Jeszcze żeby pokonać United na Old Trafford.. to będzie cud. Rozmarzyłem się.

Wróć do „Puchary Europejskie”