Pierwsza bramka - niestety wina VV. Znowu bedzie narzekanie "znawców", że jest za słaby na FCB. Trzeba będzie to przełknąć.
Świetny mecz Abidala, to co ostatnio wyczynia to coś cudownego. Iniesta był, ale jak by go nie było, Messi też w 2 polowie przygasł. Ogólnie umarliśmy około 65 minuty (zwłaszcza po zmianie Villi gra dość mocno siadła - nie wiem dlaczego Keite wszedł za Ville, a nie np. za słabiutkiego wczoraj Inieste).
Gratulacje dla Arsenalu za zwycięstwo, ale za 3 tygodnie rewanż na Camp Nou, a tam Barca tanio skóry nie sprzeda



