Wynik cieszy bo nie należało się spodziewać niczego innego jak ciężkiego spotkania. Komplet punktów niemalże wyrwany z pyska (no offence) Basków także jestem usatysfakcjonowany.
Bramka Davida ze spalonego i jak dla mnie to była raczej jasna sytuacja. Oczywiście jasna w powtórkach, ale jakby nie patrzeć błąd sędziego poważny w skutkach.
Stracony gol bardzo mnie zdołował bowiem błąd popełnił Abidal, który obecnie jest naszym najlepszym defensorem. Busquets jako faulujący oczywiście również ponosi sporą odpowiedzialność za karnego, ale jednak całą sytuacją sprowokowało złe odegranie Francuza.
Pique miał kilka dobrych interwencji, ale kilka razy dał się też dziecinnie ograć i generalnie nie gwarantuje nawet odrobiny spokoju w obronie. Niestety jest chimeryczny, niepewny i jego absencja w rewanżu z Arsenalem bynajmniej mnie nie martwi. Oczywiście pod warunkiem, że wróci Puyol, który w parze z Abidalem powinien dać radę.
Alves jest niemożliwy. Potrafi zepsuć milion dośrodkowań, źle rozegrać wiele akcji, ale z drugiej strony przez niego przechodzi tak dużo piłek, że nie potrafię sobie wyobrazić gry bez niego. Dzisiaj dwie asysty. Znowu.
Villa mi się podobał. Bramka, kilka niezłych akcji, było dobrze.
Pedro dołek i generalnie słabo.
Messi także dołek, ale w drugiej odsłonie starał się trochę pociągnąć i jego geniusz ujawniał się nawet pomimo najgorszego okresu w sezonie. W tej chwili nie jestem w stanie z całym przekonaniem ocenić czy był faulowany w polu karnym, ale to była naprawdę dobra akcja
Iniesta w drugiej połowie też lepiej niż w pierwszej, ale u niego również widać, że nogi ciężkie.
Xavi. Xavi?
Generalnie jestem zadowolony z wyniku. Mikrocykle działają jak w zegarku, forma jest słaba i trzeba jakoś ten miesiąc przeżyć. Widząc jak ciężko nam się gra pocieszam się tym, że to wszystko idzie zgodnie z planem i za kilka tygodni powinniśmy znowu wskoczyć na wyższy poziom. Jestem spokojny.


