Wejście Maxa spowodowało, że mielismy na lewej stronie ofensywnego bocznego obrońce, i graliśmy w zasadzie 2:1:4:3(w uproszczeniu)
Przeciez było widać, jak wysoko ustwaił się Max
Pierwszej połowie gralismy często dwójką w obronie (Abidal, Pique) i a przed nimi ustawiali sie Masche i Sergio a role skrzydłowych pełnili Pedro i Alves. Cała tak konstrukcja nieźle kasowała kotry Bilbao, chociaż Llorente robił dużo zamieszania, chociaź często był sam.
Wejscie Maxwella zdynamizowało ustawienie.
Ale też nie sposób zauważyć, że Bojan jest bez formy, Afellay dopiero próbuje kumać czaczę, a Jeffren, który posiada cenną w pewnych warunkach umiejętność robienia huraganu na skrzydle jest wiecznie kontuzjowany.



