To jest chyba granica wytrzymałości tych systemów grzewczych. Inna rzecz, że pewnie w Białymstoku pomyślano, że skoro nie ma zimy, to nie będzie - w Krakowie i Warszawie gdzieś pod koniec stycznia rozpoczęto ogrzewanie ziemi, w Białymstoku po walentynkach chyba. Gdyby wszystko działało, to mecz pewnie by się odbył, nie byłaby murawa idealna przez te niskie temperatury, ale na pewno byłaby lepsza od takiej wcale nieprzygotowanej. Szkoda meczu, ale Jagiellonia sama siebie krzywdzi, skoro ma tyle spotkań do rozegrania w krótkim czasie. Mogli na ośrodek naciskać.Choć z drugiej strony jak tam w nocy spada temperatura do 20 stopni to nie wiem czy podgrzewanie by coś dało.



