Czytając pewną stronę internetową natknąłem się na taki tekst.
Poniższy artykuł jest tłumaczeniem felietonu napisanego przez Jamie Sandersona, właściciela strony Young Guns Blog.
Stwierdzenie, że "piłka nożna to biznes" to przeżytek. Pieniądze i piłka nożna to nierozłączna para, ale do pewnego czasu nietykalny pozostał futbol młodzieżowy. Biznes jednak wszedł ostatecznie i na ten rynek.
W tym tygodniu ogłoszony został zakup przez Arsenal 16-letniego Jona Miquela Torala Harpera z Barcelony. Kanonierzy skorzystali z przepisów hiszpańskich, które nie zezwalają zawodnikom poniżej 18 roku życia podpisywać zawodowego kontraktu z klubem. Ten incydent jeszcze bardziej pogrążył relacje między klubami, które psuły się systematycznie od roku 2003 po przejściu Cesca Fabregasa i roku 2005, gdy barwy klubowe zmienił Fran Merida.
Ten transfer jednak nie powinien jednak zdenerwować Barcelony tak, jak niektórzy sugerują. Zawodnik sam poprosił, że chce odejść, gdyż jego marzeniem jest gra w Anglii. Jest on w połowie Anglikiem i pasuje do angielskiego stylu gry. Rozchodzi się jednak po raz kolejny o transfery dzieci.
Prezydent Barcelony Sandro Rosell został spytany o jego stanowisko na ten temat. Odpowiedział on w ten sposób:
"Są dwie filozofie: nasza to inwestowanie w La Masię a inna to wyławianie talentów z całej Europy, jak Arsenal."
Wszystko pięknie, jednak różnica między interpretacją polega na różnicy rozumienia słowa "inwestowanie". Rosell uważa, że przeciwieństwem filozofii Barcelony jest kupowanie dzieci z całej Europy.
Daczego więc jego klub próbuje kupować 12-latków z Beskitas (Muhammad Demiciri), czy 7-letniego dzieciaka z Lyonu (Kais). Nie mówiąc już o testach 8-latka z Finlandii, Olivera Antmana czy 9-letniego Kanadyjczyka, Gianclaro Patina? To tylko kilka przykładów. Patrząc na ich Cadete A, dla które grał Toral, jest tam aż 7 zawodników SPOZA Unii Europejskiej. Cadete B posiada aż 9 zawodników spoza EU.
Nie wspominamy już o zawodnikach typu Leo Messi czy Thiago Alcantara, obaj pochodzący z Ameryki Południowej a teraz są w pierwszej drużynie.
Można powiedzieć, że to bardzo młodzi zawodnicy a problem polega na kupowaniu trochę starszych zawodników. Chodzi o zawodników w wieku 16-17 lat. Rosell się z tym zgadza.
"Nie podoba nam się, że klub przychodzi z pieniędzmi tuż przed tym, jak zawodnik kończy 16 lat. Dla nas ważne jest to, żeby dzieci dorastały razem".
Dlaczego więc Barcelona próbowała pozyskać 17-letniego Benika Afobe i Chuksa Aneke w poprzednim sezonie? Obaj byli skautowani w Anglii i klub z Katalonii kontaktował się z ich agentami, oferując przejście do Hiszpanii.
Rosell mówi, że nie lubi gdy kluby oferują pieniądze 16-latkom. Barcelona zrobiła dokładnie to samo. Czy oznacza to, że Rosell nie lubi własnego klubu?
Wygląda na to, że słowo "inwestowanie" i "wyławianie dzieci" to zupełnie co innego, w zależności od twojego argumentu. Istotnie jednak, jeśli jeden klub jest winny, wszyscy są winni.
Prawa dotyczące transferów młodzieży powinny być zmienione, to nie podlega wątpliwości. Hipokryzja zarządu Barcelony w tej sprawie jest jednak zatrważająca.



