Pierwsza połowa nic specjalnego w wykonaniu Barcelony(rzecz jasna jak na Barcelone). Mieli posiadanie piłki, mieli groźne okazje, ale tak naprawdę setek to ile było do bramki? Jedna? Gol kapitalny. Arsenal nic nie grał do przodu, ale o dziwo nieźle się bronili.
Ale już zaczynało pachnieć buractwem graczy Barcelony, przepychanki, łapanie za szyje etc. etc. typowe dla tego zespołu jak nie udaje im się łamać szyków obronnych rywala.
Druga połowa gol dla Arsenalu z niczego i potem skandaliczna decyzja sędziego. Van Persie nie słyszał tego gwizdka jestem o tym przekonany i dawanie za to kartki jest absurdem. Strzął po gwizdku był ja wiem 2 sekundy góra, podstawy pewnie miał i się wybroni z tego, ale nie ma to nic wspólnego z duchem gry. Naprawdę Barcelona jest tak świetnym zespołem, że sędziowie jej pomagać nie muszą(chociaż może się mylę?). Potem już było po herbacie, jasne było, że Arsenal nie jest tak świetny w defenwysie jak Inter był, zeby bronić się przez paredziesiąt minut. Zostali zmiażdżeni.
Co chciałem wspomnieć to KA-TA-STRO-FAL-NY mecz Fabregasa. I tu nie chodzi tylko o zachowanie przy pierwszej bramce. Facet niby się starał niby walczył, ale nie było w tym żadnej wiary, żadnej determinacji. Do ciula to jest kapitan on w takim momencie jak np. po czerwonej kartce musi dać sygnał zespołowi, musi zapierdalać za dwóch, a on co? nawet po czerwonej kartce RVP u sędziego nie interweniował, tylko tam Rosicky był. Typ wyszedł na boisko kompletnie bez wiary i przegrał ten mecz w szatni. To ma być kapitan? Śmiech. Gdybym był kibicem Arsenalu to bym był za jego odejściem, bo chyba on już myślami jest dawno w Katalonii.



