Co do oceny poszczegolnych zdarzen, to napisalem wczesniej i nie jest to moje subiektywne spojrzenie, tylko interpretacja w mysl przepisow, dlatego m.in, napisalem, ze Rafaela nalezalo ukarac tylko napomnieniem.
Generalnie uwazam, ze te wszelkie epitety pod adresem Jaimego byly gruba przesada. Chlopak popelnil blad, wiedzial, ze fatalnie postapil, przeprosil po meczu, a tu tyle pomyji wylano na niego.
Co do wspomnianych zgietych nog to chyba sie nie zrozumielismy. Ja ogladajac mecz na zywo, ocenilem poczatkowo to zagranie tylko na napomnienie. Carra zaatakowal Naniego prawa noga, lewa noga byla w normalnym ulozeniu (zgieta), dotykala podloza, byla blizej kamery, dlatego napisalem, ze mozna bylo odniesc wrazenie z tamtej perspektywy, ze ten atak nie byl az tak brutalny jak pokazaly pozniej powtorki. Chociaz akurat arbiter znajdowal sie od strony nogi wykonujacej wslizg, wiec powinien widziec to lepiej, ale z drugiej strony obserwowal ta sytuacje z tylu, wiec sie nie dziwie, ze mial trudnosci w jej ocenie.
Morrow z calym szacunkiem, ale akurat United sa mi obojetni. Gdybym sie kierowal jakas antypatia, to pisalbym o wyrzuceniu Rafaela, etc.
Skoro brales moje uwagi sedziowskie na powaznie, a po tym spotkaniu zmieniles zdanie, to powiedz prosze z czego to wynika. Mozesz sie cofnac kilka stron wczesniej gdzie przedstawilem swoja ocene: wykluczenie dla Carry, napomnienia dla Maxiego, Rafaela i Suareza. Chocbym nie wiem jak bardzo sie staral, nie widze, aby na moja ocene rzutowala niechec do Manchesteru (ktora na dobra sprawe nie istnieje). Przeciez wielu uwazalo, ze nalezalo wyrzucic Rafaela, a ja napisalem co stanowia przepisy, a moglem przyklasnac reszcie.
Irytuja mnie po prostu te wielkie placze i ta ilosc epitetow, ktora wyplywa zwlaszcza ze slow MGiggsa, czasami z Kamila
Pozniej jeden taki spekuluje i snuje przypuszczenia, ze gdybyscie grali z przewaga jednego zawodnika, to mogloby sie to spotkanie skonczyc inaczej. Prawda, mogloby. Ale rownie dobrze, gdyby Roo zostal wyrzucony z boiska, nie wygralibyscie z Wigan. Gdyby nie zagral w Londynie, nie strzelilby bramki, a Luiz nie sfaulowalby go na druga zolta kartke. Nie sadzisz, ze takie gdybanie nie ma wiekszego sensu?
Na szczescie wylaczylem tego jegomoscia (MGiggsa), wiec juz wiecej nie bede mial tej niezwyklej przyjemnosci czytania jego wynurzen.



