Zabawne jest to stosowanie roznych miar. Arbiter okradl Arsenal, bo wyrzucil z boiska Robina, ale nieuznana bramke w I spotkaniu nalezy puscic w niepamiec. Przeciez Londynczycy ze stanu 0:2 zdolaliby na pewno strzelic z 5 bramek na ES, a dzisiaj z cala pewnoscia, mimo ze do momentu wyrzucenia Holendra nie stworzyli sobie zadnej sytuacji, grajac w 11 ukuliby jeszcze.
Ja osobiscie mam obojetny stosunek do Barcelony, ale to glownie z uwagi na jej kibicow (i 3 pilkarzy: Valdesa, Alvesa i Sergio



