Re: LM: Arsenal - Barca

Awatar użytkownika
Mentor
Zajebiaszczo
Posty: 16481
Rejestracja: 28 lut 2005, 13:15
Reputacja: 18

Re: LM: Arsenal - Barca

Post autor: Mentor » 09 mar 2011, 9:40

:]

Po wyrzuceniu Robina wiedziałem oczywiście jakie będą wpisy. Sędzia nie skrzywdził wczoraj Arsenalu bardziej niż Barcelony, ale w obliczu zwycięstwa FCB to pewnie nie ma znaczenia a pieprzenie o sędziowaniu kretyńskie jak zawsze.

Messi raczej był faulowany w wiadomej sytuacji i gdyby takie starcie miało miejsca w środku pola to pewnie sędzia by się nie zawahał. Kartka dla Robina nadgorliwa oczywiście bo takie kartki są generalnie bez sensu, ale tak samo jako idiotyczne jest karanie piłkarza za zdjęcie koszulki. Przepis w myśl którego Robin dostał drugie żółtko należy uznać za obowiązujący albo martwy i nie ma tutaj półśrodków. Tłumaczenie, że stadion mu przeszkadzał jest bez sensu bo tak właśnie wygląda mecz piłki nożnej i albo uznajemy te zasady albo nie.

Barcelona zagrała w tym meczu wszystkie role. Graliśmy swoje, przeważaliśmy, ale swojak mógł odmienić losy meczu choć Arsenal nie zrobił nic, aby awansować. Pojedynczych prób nie liczę bo tyle same robią 'ogórki' z La Liga przyjeżdżając na CN z których to tak lubią naśmiewać się fani Premiership.

Podobała mi się reakcja Barcelona po straconym golu. Atakowaliśmy generalnie cały mecz, ale napór w krytycznym momencie był naprawdę mocny.

Messi niestety ma strzelecki dołek i kapitalny gol tego nie zmieni. Zmarnował sporo piłek i mocno frustrował. Iniesta natomiast był geniuszem, był kluczem. Dwie bramki przy jego wielkim udziale, kiedy trzeba to pokazał klasę.

Bardzo dobry Mascherano.

Adriano naprawdę dobry mecz choć kilka sytuacji do poprawy to jednak nie sądzę, aby Maxwell mógł nam dać w tym meczu więcej.

Xavi? No kiedy Xavi strzela gola to znaczy, że sytuacja jest poważna :] Podanie na karnego też jego.

Generalnie to był niezły mecz w naszym wykonaniu. Pressing i odbiór piłki funkcjonowały bardzo dobrze i tylko nieszczęsny samobój sprawił, że mecz miał taką dramaturgię, ale skończyło się zgodnie z oczekiwaniami. Nie było Arsenalu na Camp Nou.

Wróć do „Puchary Europejskie”