Wystarczy, że Alves cyrk odstawiał. Dostał kopa w stopę, chwycił się za goleń. Robin dotknął go ręką a ten padł jakby naprawdę dostał pięścią w twarz. Coś tam pewnie jeszcze by się znalazło ale po co.Jarzinho pisze:Gdyby to zrobili zawodnicy z Premiership okazałoby się, że w Barcelonie są pizdy i klękają po każdym takim wejściu, ale w drugą stronę tak się nie dzieję.
Fabregas po meczu coś tam prawił, że po kwadransie poczuł, że odnowił mu się uraz czy coś w tym stylu ale tak bardzo chciał grać, że męczył wszystkich swoją osobą na boisku. Klawo. Oczywiście mógł podnieść łapę do góry i zasygnalizować, że coś się dzieje. Może doszłoby do jakiejś zmiany... chociażby Samir do środka i Arszawin na skrzydło. Czy jakoś wymiernie powiększyłoby to nasze szansę? Nie wiem, ale chyba każda opcja była ciekawsza od człapiącego po boisku kapitana



