Druga sprawa, że Sevilla swoje także miała. Szli z tymi kontrami jak podwójnie naładowani i tylko dzięki partactwu zawodników z Andaluzji i duetowi Valdes- Abidal można zawdzięczać, że nie strzelili drugiej bramki. Nie wiem co z sytuacją z przelotem Zokory, boj jeśli było jakieś kopnięcie czy zahaczenie nogą to karniak był, bo o przytrzymaniu koszulki przez Alvesa po prostu nie było mowy. W kolejnych meczach jeśli sam Eric ma trzymać linię obrony to może kolejny raz być strata punktów, Pique przeplatał dobre interwencje z takimi, które podnosiły ciśnienie, a Adriano jakieś dziwne interwencje, tu przeleciał bez piłki, tu nagle rywal był sam, tu odegranie do przeciwnika.



