Ta akcja Robinho-Cassano to symbol napastników Milanu. Klepać, klepać, klepać, nie myśleć o bramce, ale robić joga bonito, jeszcze jedna klepka, jeszcze jedno podcięcie. Drugi mecz z rzędu w lidze nasi napastnicy rozgrywają tak, jakby grali na rzecz leczenia raka czy innych fundacji, a nie walczyli o wynik.
Ciekawe, ilu jeszcze meczów trzeba, aż Allegri zauważy, że nie ma piątego atakującego w akcjach skrzydłami.



