Kajo, prawda jest taka, że ostatnio przeginasz.
Stawianie znaku równości między samymi wejściami jest oczywiście niepoważne, ale między zachowaniami Carraghera i Evansa po tych incydentach jest jak najbardziej na miejscu. Obaj przeprosili rywali i wyrazili skruchę. Problem w tym, że Jamie przeprosił, a kibice United i tak nie zostawili na nim suchej nitki.



