To jak dużo punktów zdobywają Real i Barcelona podważa jakąkolwiek zasadność pisania o sile ligi i jej związku z tą serią. Większość drużyn ma tylko po kilku np. 3 dobrych zawodników, a reszta to przeciętniaki. O ile ogół zawodników w porównaniu do innych czołowych lig wyróżnia się zaawansowaniem technicznym, dzięki czemu sporo meczów dobrze się ogląda, o tyle poziomem gry jako całość już nie.Bienias pisze:Troche lepsza liga i seria nie mogla trwac dluzej
Realowi brakowało dzisiaj czterech podstawowych zawodników i jesteśmy tuż po bezsensownych meczach reprezentacji i tuż przed meczem o wiele ważniejszym. Oczywiście to wszystkiego nie usprawiedliwia, ale ogólnie ten mecz wyglądał właśnie tak, jak myślałem, że będzie wyglądał. Sporting to jest po prostu taka drużyna. Mają z przodu dwóch wyróżniających się zawodników (De las Cuevas i Barral) i na nich opierają większą część gry ofensywnej. Zwłaszcza fani Premier League zwykli podawać Sporting Gijon jako typowych lelaków z Hiszpanii. Niesłusznie z kilku powodów. Są dość nisko w tabeli, ale jak na takie miejsce tracą mało goli. Oni i Osasuna to drużyny dość podobne do siebie pod tym względem i po prostu ich sposób gry odbiega od większości drużyn w lidze, są dużo lepiej zorganizowani taktycznie niż większość drużyn, a w środku pola szału nie ma - należy przez to rozumieć, że to drużyna, która słabo gra atak pozycyjny, zazwyczaj oddaje inicjatywę rywalowi i dobrze się z tym czuje. Bardzo rzadko zdarza się, aby mieli lepsze posiadanie piłki niż przeciwnik. To są odosobnione przypadki. Sporting lubi i umie się bronić zdecydowaną większością zawodników i szukać pojedynczych szans w meczu. Grają tak bardzo często. Można ich albo zniszczyć, jeśli szybko strzeli im się gola albo niemiłosiernie walić głową w mur.
Real. Mecz bardzo słaby, ale nie od dzisiaj wiadomo, że Realowi tacy przeciwnicy, których satysfakcjonuje po prostu zero z tyłu, i którzy bardzo sporadycznie próbują atakować niewielką ilością zawodników niezbyt pasują. Real słabo gra atak pozycyjny, robi to za wolno, a dziś na dodatek zabrakło Xabiego. W takich meczach włącza się tryb wrzutka, wrzutka, wrzutka... do nikogo. Inne rozwiązania to pojedyncze akcje w meczu i w tym przypadku jedyne sensowne akcje dziś. Oczywiście Mourinho popełnił błąd, bo było łatwym do przewidzenia jak zagra Sporting. Dlatego jeden defensywny pomocnik w zupełności w takich meczach musi wystarczyć. Jednak jest to element wypominany nie po raz pierwszy i za pewne nie po raz ostatni. Mou ma swoje rozwiązania, które stosował zawsze i wszędzie i które wszędzie (już nie zawsze) się sprawdzały. Nie zmieni ich zasłaniając się równowagą. Nie bardzo chce mi się pastwić nad poszczególnymi zawodnikami, ale Di Maria zwłaszcza w nurkach przeszedł dziś samego siebie. ['] No i Ade. Uważałem go za dobrego napastnika,a im dłużej oglądam go w Realu tym bardziej zmieniam opinię w stronę nazywania go bezproduktywnym klocem. Naprawdę Morata nie grałby gorzej niż on w ostatnim czasie. Ba, pewnie nawet lepiej by grał. To niezmiernie miłe, że Higuain wrócił do gry. Pewnie minie trochę czasu nim odzyska odpowiednią formę, ale dobry Pipita jest teraz bardzo potrzebny.
Najważniejsze by jak najwięcej zawodników wyzdrowiało na mecz z Tottenhamem.



