Drużyna, która ma w środku pomocy Van der Vaarta i Modricia na pewno jest w stanie zagrać coś więcej niż czysty kick and run od pierwszej minuty i u siebie na pewno zagra, bo nie będzie mieć wyboru. Brak Croucha na boisku w grze Realu sprawił tylko jedno. Że obrona grała dalej od bramki, średnia pozycja Ramosa to wysokość linii środkowej boiska (Marcelo jeszcze ze 20 metrów dalej, bo jak napisałeś nie było Lennona) i dlatego Bale go ze dwa razy zostawił. Pewnie gdyby Crouch był na boisku to dominacja Realu byłaby troszkę mniejsza, bo stoperzy musieliby skakać z nim co chwilę do główek lub zostawiać na spalonym, ale czy dużo? Szczerze mówiąc nie sądzę, może mieliby kilka kontr więcej bo nie byłyby tak często kasowane już na ich połowie i może czasem byłoby w nich więcej niż jeden - dwóch zawodników. Zawsze mnie zastanawiało czy Pavlyuchenko i Defoe są aż tak słabi, że Tottenham musi najwięcej grać tym Crouchem? Od gościa piłka się tylko odbija, a gole strzela od święta.Cris7 pisze:Wpłynęła diametralnie na wynik. Po pierwsze to było tylko 15 minut, więc dość dziwne jest pisanie, że i tak nic nie grali. Czego się spodziewałeś? Że Spurs przyjadą na SB i będą mieli większe posiadanie piłki niż Real? Że będą grali ultraofensywnie? Te długie piłki złym pomysłem nie były, zwłaszcza że jakoś się Bale'owi uciec i zostawić Ramosa w tyle udało. Gdyby strzelił też być mówił, że długa piłka na Bale'a to zła koncepcja?



