Wracajac taki zraniony do mieszkania, wpadlem do Lidla, ktory mam akurat w poblizu. Mym oczom ukazal sie wielki napis w dziale alkohole "SUPER OFERA". Podszedlem blizej z duza doza nieufnosci i niedowierzania. Z kazdym krokiem narastalo we mnie podekscytowanie, jednoczenie nadal odczuwalem olbrzymi niepokoj. Napiecie roslo, tym bardziej ze przedmiot mego zainteresowania, tej rzeczonej "SUPER OFERTY" znajdowal sie w kartonach, wiec nie mialem mozliwosci dojrzenia z daleka coz to takiego. Wewnetrzny glos mowil mi, zebym odpuscil, zebym oszczedzil sobie kolejnego rozczarowania. Jakiez bylo moje zaskoczenie, jak posrodku kartonow ujrzalem zakurzonego Jim Beam'a. Witaj dawno niewidziany przyjacielu rzeklem. Dla towarzystwa zabralem jeszcze jego drugiego kompana, ktory stal z nim ramie w ramie i ukontentowany udalem sie w droge powrotna do domu...



