Re: Manchester United (zbiorczy) (cz.2)

Awatar użytkownika
Morrow
Administrator
Administrator
Posty: 12926
Rejestracja: 15 maja 2006, 22:36
Reputacja: 2055

Re: Manchester United (zbiorczy) (cz.2)

Post autor: Morrow » 17 kwie 2011, 10:56

Rio jak Rio ale wczoraj w pewnych momentach graliśmy takie gówno, że chciało mi się rzygać. Zagraliśmy bardzo dobre pierwsze 30 minut, po których powinniśmy prowadzić ale Berbatov przypomniał dlaczego rok temu pojawiały się co chwila plotki o jego odejściu. Bardzo słaby mecz, pudła fatalne, nie przystoją takiemu napastnikowi.

Po 30 minutach oddaliśmy inicjatywę i City miało swoje szanse ale na to co wydarzyło się w drugiej połowie nie mam słów. Staliśmy, jak już mieliśmy piłkę to oddawaliśmy ją w głupi sposób, nie było żadnego pomysłu, reakcja po bramce tragiczna. Najbardziej denerwowała mnie ta pasywność, graliśmy derby z City o finał Pucharu a wyglądało to jak mecz towarzyski z Arabami. I nie piszmy tu o remisie bo to City było znacznie bliżej 2:0 niż my wyrównania. W drugiej połowie mieliśmy strzał Naniego w poprzeczkę z wolnego i to było tyle. Środek Scholes-Carrick słabiutki wczoraj, w dodatku Rudy pokazuje, że w takich sytuacjach trzeba go szybko zmieniać bo kolejny raz mu odwala. Carrick nam przegrał ten mecz, na tej pozycji taki błąd nie przystoi nawet juniorowi. Vidic nie zdążył ale to ewidentnie brama Michaela przy pomocy Edwina bo od niego się zaczęło. Valencia był ostatnio mocno eksploatowany i wczoraj to wyszło, słabiutki mecz. Nie wiem jak można pisać, że Vidic był najsłabszy po naszej stronie. To Serb łatał dziury w obronie i w dużej mierze dzięki niemu City nie strzeliło więcej bramek.

Poza pierwszymi 30 minutami to był naprawdę zły mecz w naszym wykonaniu i oby z Newcastle było lepiej.

Wróć do „Anglia”