Choc fakt, były momenty że Barca grała piłką na połowie Realu jak z Xerez ... i to mimo 100% checi Realu do walki, poprostu kąsali ich jak dzieci, 35 minuta... 37 celnych podań Realu, 137 Barcelony, a na koniec meczu chyba 340 do 110 ...
Moim zdaniem Barcelona zakłaciła cene za brak instynktu killera. Niby Villa ma pełnić taką funkcje na szpicy ale wiadomo ma kryzys, a wcześniej taki Eto czy dupa czy nosem był wstanie zawsze dobić rywala... Real nie dostał bomby na 2:0 w momencie gdy był tłem. Walki odmówić im nie można, cały Jose, fajnie było widać, jak celowo daja Pigue wchodzić w wolne strefy środka pola by to On próbował wyręczyć osaczonych Xaviego i Inieste, zawiodłem sie najbardzie Alonso, i Benzema, po stronie Realu, a Pepe dzisiaj pokazał klase, raz że grał czysto, i sie kontrolował co w tym meczu było trudne dla niego, dwa że momentalnie dostosował sie do "nowej" pozycji a trzy że zrobił 3 razy tyle kilometrów ile normalnie w 3 kolejkach na pozycji stopera...
W Barcelonie Villa, Perdo i mimo wszystko Alves i Adriano w ofensywie, bo były momenty że Duma Kataloni była 8/9 graczy na połowie Realu w ataku pozycyjnym a mimo to boczne strefy boiska nie dawały tych przewag i stwarzały luk w bloku defensywnym Realu dla np.Messiego czy Xaviego.
Karne... być był, tylko że 3. I tu pozostał kac, jak karać to wszystkich i po równo, zwłaszcza że i Villa i Marcelo byli w podobnych sytuacjach a obaj nie doszli by do piłki uciekającej do boku.... A obaj wyrypali się na skutek kontaktu z przeciwnikiem... Ale mecz osobiście bardzo mi sie podobał, mimo że dwie odmienne strategie i style gry, co czysta esencja footbollu, Real kozak w pressingu i destrukcji do 30 metra a Barca mimo to grała swoje i miała okazje a'la Duma Kataloni. Chyba nikt nie spodziewał się fajerwerków, choć okres gry Dumy Kataloni w dziaga z Królewskimi był magią utrzymywania sie przy piłce na połowie przeciwnika, ba Realu na Bernebeu, ba zespołu Mourinho z 8 strikte defensywnymi piłkarzami ! To pokazuje kto był w tym meczu wygrany !
Swoja drogą jak by Messi lobną Ikera bodajrze w 15 minucie co sobie głowa stracił do boku to ta akcja była by chyba wizytówką El Classico na wieki !!! 47 podań i Real na Santiago Bernabeu nawet nie powąchał piłki !!! Jak w dziaga ! Aż szkoda że takie akcje nie kończa się bramkami, bo to poezja ! Od nogi do nogi Xavi podcinką na wolne pole i Messi oko w oko.
Swoją drogą warto odnotować rzuty rożne Realu, i opcje zgrywania piłki z długiego słupka, za pierwszym razem sądziłem że to przypadek, ale druga taka opcja tez dała by bramkę, brawo Adriano za głowe z lini za pierwszym razem bo Valdes już by tego nie wyciagną ! Za drugim Pepe mógł iść na głowe po wyprzedzeniu Keity i było by 1:1 ale zabrakło mu pół kroku.
Te komentarze że Barca się rozsypała po zajściu Puyola mnie śmieszyły, raz że już wcześniej grali wolniej i bardziej zachowawczo, poprostu prowadząc i czekając na ruch Jose a dwa że tutaj nie do konca chyba zadziałała wymiennośc pozycji Serio Busques, Ketia na stoperze obok Pique, bo zauważcie że w kilku kontrach Realu przez Valdesem tyłem był jeden a w kilku akcjach drugi, to mogło namieszać w destrukcji, bo gdyby wszedł np. Milito w słabej formie i tak mogło by być lepiej w tej kwesti.
Ten remis nie wiele dał Realowi w lidze ba może nawet rostrzygna definitywnie mistrza ale da wiele w ... głowach, tu sie zgodze z komentatorami C+ w 100%, okoliczności remisu, i sam fakt że w nie których momentach Barcelona grała jak z amatorami w dziaga a mimo to nie wygrwała da kopa Realowi, zwłaszcza ze Jose potrafi zmotywować i ustawic piłkarzy co nie raz pokazał, a kończy się te wiliczanie bez bramki w Classico, ilość wygranych Barcy z rzędu, ile to razy Pep ukąsił Real itd itd, dziś wiele tych liczb sie zamkneło. A to zaczyna historie od nowa, tylko że o inne stawki.
Wiadomo dominacja Barcelony nad Realem nie podlega dyskusji, chyba w każdym aspekcie, tak w tym sezonie jak i w poprzednich, tylko liga to liga a teraz puchary którę rządza się innymi prawami, gdyby dziś była by dogrywka to bym sie nie pogniewał
Takie Classico nie w Hiszpańskim stylu, walka, troche magi i poezji, pressing i taktyka ponad wszystko. Choć mecz kozak i niczego w nim niebrakowało, łącznie z błedami sedziów.
Mourinho niby przełamał passe wygranych Pepa z Realem, ale i tak nadal jest specjal two, bo to co robi Katalończyk na ławce Dumy Kataloni jest piękne. Piłkarzem był wybitnym, Jose tłumaczem, trenerami obaj są wielkimi ale to Hiszpan znów pokazał że stylu i swobody gry Barca bije wszystkich na łeb, nie zawsze z tego wynika sukces w 100%, ale takim klubą jak Real, czy Barca nie przystoi dostosowywać taktyki do rywala i Pep to wie z boiska a Jose z książek....



