Re: Gran Derby // FC Barcelona - Real Madrid CF

Awatar użytkownika
Kluchman
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 18597
Rejestracja: 30 kwie 2006, 19:06
Reputacja: 2426
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Re: Gran Derby // FC Barcelona - Real Madrid CF

Post autor: Kluchman » 21 kwie 2011, 13:21

Sammyy - Pepe nadal będzie większość meczów grał na środku obrony. Tego jestem właściwie pewien. Mecze z Barceloną są jednymi z nielicznych, gdy Real gra trivote z trzema defensywnymi pomocnikami. A obecnie nawet Lass jest kontuzjowany, bo wcześniej w takim ustawieniu to właśnie on grał obok Xabiego i Khediry. Pepe oczywiście spisał się w obu meczach znakomicie i oby co najmniej równie dobrze było w dwóch kolejnych starciach z Barceloną. Jest jednak środkowym obrońcą i tylko w wyjątkowych sytuacjach będzie występował w pomocy. Na następny sezon prawdopodobnie pojawi się jeszcze nowy zawodnik do środka pola, ktoś kto mógłby właśnie trochę odciążyć Xabiego, jak i grać obok niego i to raczej zamyka temat. Maicon w Realu to też już raczej temat zamknięty. Są Ramos i Arbeloa, jeśli przyjdzie boczny obrońca, to będzie to zmiennik dla Marcelo, by Alvaro nie musiał tam grać.

Wypadałoby też coś napisać o meczu.

Trochę się obawiałem o sędziowanie, ale nie było tak źle. Undiano oczywiście miał swoje "momenty", na szczęście nie było ich wiele i nie podjął żadnej decyzji, która wpłynęłaby na przebieg meczu w znaczący sposób. Za to należy go pochwalić, bo jak dla przykładu zobaczyłem trochę naciąganą kartkę dla Pepe to się wkurzyłem. Była tym bardzie dziwna, że generalnie nie wyciągał kartek pochopnie, a kilka razy nie pokazał kartki, choć mógł i to po obu stronach. Takie podejście u sędziów lubię i jestem pozytywnie zaskoczony.

Pierwsza połowa to było coś pięknego. Ja wiem, że dla niektórych piękno w futbolu oznacza trochę coś innego niż sprawianie, by rywal dusił się własną grą, ale właśnie tak było. Barcelona po prostu traciła w ofensywie piłkę za piłką i kompletnie nie wiedziała, jak ma to ugryźć. Dużo pisze się o Pepe, a kompletnie przy tym pomija grę innych zawodników. Niesłusznie, bo to co zagrał Khedira było co najmniej równie dobre. Każdy wykonał ogromną pracę w tej części gry i zabrakło tylko gola, bo sytuacji było kilka. Można coś pozytywnego napisać o każdym, o zawodnikach defensywnych w szczególności. Carvalho kosmos. Mam jednak chęć zauważyć jeszcze jedną rzecz. Taki Di Maria też super pracował i to nie pierwszy raz. To jest jego ogromny atut. Nie tylko jest cholernie szybki, bo przecież Alves tez jest szybki, a mimo to za Angelem nie nadążał. Chłopak ma zaszczepioną bardzo pozytywną kulturę pracy w defensywie i wspomagania bocznego obrońcy na swojej stronie boiska. Barca zatraciła w dużej mierze dzięki temu skrzydła. Pchali środkiem i odbijali się jak piłeczka kauczukowa od ściany.

Ten mecz pokazał bodajże Ebiemu, dlaczego Ozil w sobotę usiadł na ławce. Potwierdziło się to, o czym pisałem wtedy. Mesut ma jeszcze co nadrabiać w aspekcie wydolności i jego siły trzeba teraz wykorzystywać we właściwym czasie, bo dwóch tak intensywnych półfinałów po 90 minut też nie zagra.

W drugiej połowie faktycznie coś się posypało. Może to dlatego, że Barcelona grała lepiej, może dlatego, że pierwsza połowa była niezwykle wymagająca dla nóg. Real potrzebował odsapnąć, nie było już tego pressingu w środku pola, linia obrony cofnęła się głębiej (ale łapanie na spalonym nadal funkcjonowało wyśmienicie), było więcej miejsca, Alves mógł w końcu sobie pobiegać do przodu i Barca zaczęła się nakręcać. Niewiele brakowało, a skończyłoby się to nieprzyjemnie, ale od tego właśnie jest Iker, by te dwie sytuacje na mecz obronić. Najbardziej w tej części gry bolało, że akcji ofensywnych było zdecydowanie mniej. Real nie kąsał z właściwą częstotliwością i coraz swobodniej można było rozgrywać na jego połowie. Na szczęście cofnięte zasieki też funkcjonowały dobrze i może piłka często była wybijana byle dalej, ale ważne, że była wybijana.

Dobrze, że na dogrywkę udało się to trochę ogarnąć i grać lepiej. Zawodnicy drugiej linii może i zmęczeni, ale zaczęli więcej biegać. Barca też już była zmęczona i nie grała tak szybko. Mogli sobie takie klepu klepu ja do ciebie, ty do mnie prezentować jeszcze długo, ale pomysłu w tym nie było żadnego. W końcu Marcelo, Di Maria i Ronaldo wykorzystali swoją szybkość, precyzję i ten gol padł. Pewien tam jeszcze zwycięstwa nie byłem, ale Barcelona już od tego czasu Realowi właściwie nie zagroziła.

Mourinho znalazł sposób na Barcelonę w zero swobody dla Messiego i Xaviego w szczególności. Jak wkraczali z piłką w wyznaczoną strefę to po prostu byli osaczani i mogli albo stracić albo podać do tyłu. O to chodzi i oby w kolejnych meczach całe spotkania wyglądały mniej więcej tak, jak wczorajsza pierwsza połowa. To będzie cholernie trudne, ale na pewno wykonalne.

Wróć do „Hiszpania”