Kwestia murawy była już wałkowana kilka razy, w tym wątku również, ale w innym chyba też. Więc nie chce mi się powtarzać.
Co do EURO.
Mam całej tej szopki serdecznie dość. Dla mnie więcej z tym problemów, niż plusów. Całe to EURO wychodzi mi tam, gdzie przewód pokarmowy się kończy.
Tak jak jeszcze po przyznaniu się cieszyłem tak z czasem, a w szczególności na dzień dzisiejszy wolałbym, by tego pamiętnego dnia wybrano Włochy, zamiast nas i Ukrainę.
Śmieszna januszowa impreza, nie mówiąc już o tym jak polskie organy się do tej imprezy przygotowują.



