Teraz już rozumiem, o czym pisali hiszpańscy dziennikarze przed meczem na temat tego pajaca. Po pierwszej połowie miałem o nim dobre zdanie, ale to jednak pizda i tylko szukał okazji do pokazania swoich sympatii. Ciekawe czy wziął od Messiego koszulkę, mówiąc, że klubowej jeszcze nie ma.
Czerwo z tak głębokiej dupy, że to jest coś niesamowitego. No i oczywiście na początku podjął zupełnie inną decyzję, nie chciał w ogóle pokazać kartki, ale uległ presji pięciu piłkarzy Barcelony skaczących w okół niego z ryjem troglodyty. Oni sędziowanie mają w DNA. Ciekawe co do niego stękali. Pewnie, czy czytał artykuł na mundo depressivo jaki to Pepe jest cham, brutal i w ogóle zamknąć w klatce i karmić bananami w katalońskim zoo.
Kilka minut później Alves mógł spokojnie dostać drugą żółtą kartkę, ale po co. On miał koszulkę w paski. Oczywiście łapanie się za ryj po faulu w nogę i skakanie z ryjem kolegów również nie karane.
Rzygać już się chce tym przepychaniem Barcelony przez sędziów. Jak 11 na 11 ciągną fajkę nie stwarzając sobie nic konkretnego, to zawsze przyjdzie z pomocą jakiś osioł, który pozwoli ukraść.
Pep będzie zadowolony.
Ciekawe na ile meczów zawieszą Mourinho, jeśli zdecyduje się wygarnąć na konferencji pomeczowej prawdę prosto w oczy. Na 10?
Platinazo. Niech żyje klepka Pique-Puyol-Pique-Valdes-Mascherano
Dziękuje, dobranoc.
WP



