Za to przeciwnicy Barcelony, drużyny na miarę Milanu Sacchiego, z kilku błędów sędziowskich robią teorie spiskowe na miarę wydarzeń w Serie A.Mofasa,przestan grać komika.Puyol się sam wywalił w walce o piłke z Szewą.Nie chce mi się znowu zaczynam gadki na temat dawnych spotkan ale ze swoimi teoriami potraficie z 2+2 zrobić 5
Ostatnie lata? Przekręcony półfinał z Milanem, gdzie przecież bramka Shevy co prawda była prawidłowa, ale Milan był drużyną w ogólnym rozrachunku gorszą. Przekręcony półfinał z Chelsea? Ten, w którym sędzia nie dawał prawidłowych karnych również Barcelonie, w którym Chelsea nie była zainteresowana zdobywaniem bramek, w którym Barcelona w obu meczach była lepsza? A że sędzia jednej ekipie nie dał 5 karnych, a drugiej 4 - to po pierwsze nie były jeszcze bramki, a po drugie tylko dowód na to, że sędzia był słaby, a nie stronniczy. Barcelona pewnie równie mocno była ciągnięta za uszy rok temu, gdy odpadli przez sędziego z Interem.
Ktoś tu napisał - psy szczekają, karawana jedzie dalej. Nie dziwi mnie specjalnie to, że odnosi się to do kibiców klubu, który na pomyłkach na niekorzyść Barcelony uzyskał awans do pierwszego od 40 lat finału Ligi Mistrzów, nie dziwi mnie też to, że z drugiej strony mamy sympatyków innej wielkiej marki, która przez Barcelonę w finale została ośmieszona, najlepszym na to przykładem był gol Messiego głową. Gdy widzi się coś dla siebie nieosiągalnego, to zazdrość jest naturalna, czasem tylko mutuje się w takie kwiatki, jak ciągnięcie Barcelony za uszy i negowanie jej wielkości.
Piszę to ja, fan Milanu, który swój klub widział tak grający już prawie kilkadziesiąt lat temu, piszę to zielony z zazdrości ze świadomością, że gracza takiego jak Messi w Milanie nie widziałem nigdy, a dzisiejsza Barcelona być może jest nawet lepsza od Milanu Sacchiego. Mogą nie wygrać Ligi Mistrzów, bo tu decydować będzie dyspozycja dnia, ale oni prezentują codziennie na boisku coś więcej, czego nie potrafi żaden inny klub w Europie.
Wygrać Ligę Mistrzów może Manchester, Schalke czy Real, ale to już wszystko było - kilkanaście lat temu LM wygrała Marsylia, a jednak z tamtych lat pamięta się tylko wielki Milan, który był właśnie czymś więcej w dzisiejszym futbolu. Jestem przekonany, że jeśli Barcelona nawet nie wygra LM, to i tak za kilkanaście lat to oni będą pamiętani.
W tym właśnie widzę powód do frustracji reszty ekip - one są wielkie, ale przez ten sezon, tak grając nie trafią do historii, Blaugrana ery Guardioli na pewno. Pozostaje mi tylko zazdrościć, że to nie mój klub.



