Pisanie na "stronie fanowskiej własnego klubu" jest czymś zupełnie innym i w moim przypadku również ma miejsce. To, że nie możesz tego przeczytać nie znaczy, że tego nie ma. Pogratulować Barcelonie mogę bez żadnego problemu w momencie, gdy wygrywa ona całkowicie uczciwie. Wczoraj nie wygrała uczciwie. Ale w sumie napisałem przecież, że jeśli takie wygrane nie budzą w was ani odrobiny niesmaku to gratuluję. Na 100% tak napisałem w którymś z postów.Professor Chaos pisze:Niektórym "kibicom" Realu przydałoby się trochę pokory. Zwycięstwa Realowi w finale Copa Del Rey pogratulowałem, bez zbędnej napinki, chamstwa, wytykania błędów sędziego, itd. "Gdyby babcia miała wąsy". Niektórzy powinni wyładowywać swoje niezadowolenie na stronie fanowskiej własnego klubu, tam przynajmniej wasze "widzi mi się" spotyka się z aprobatą.
Nie, no to jest jakiś kosmos. Wtedy Barcelona była dużo lepsza, kartka była uczciwa i nie widzę żadnego związku.martin83 pisze:no tak RealFan , w meczu z 5-0 Ramos w 90 min tez dostał czerwo, wtedy pomyslalem ze znajda sie tacy co pomysla ze gdyby nie ta kartka....
Fenomenem dla mnie w tym temacie są kibice Milanu. Ja rozumiem, że mogą nie lubić Mourinho po tym, jak niszczył ich klub przez kilka sezonów i to trenując największego rywala. Ba, nawet poszedł do Realu i znowu ich zlał, po czym udało im się ukraść remis w rewanżu na San Siro. Wtedy też unikali tematu sędziowania jak ognia. Pewnie wtedy też marudzili, że Real gra "brzydko".
Imponujące jest także ciągłe powtarzanie tej samej bajeczki o Mourinho, który manipuluje kibicami. Bardzo dobrze wypowiedzieli się także piłkarze Realu. Brakuje jeszcze wypowiedzi w podobnym tonie ze strony władz klubu, nawet samego Pereza. Tylko piłkarze Barcelony nadal udają, że kartka dla Pepe była słuszna i w ogóle grali oni nie wiadomo jak zajebisty futbol. Polegający na łapaniu się za twarz bez powodu ( o jak boli, o jak boli...
Pisanie o tym, jak to Real był brutalny i agresywny jest równie dobre. Bo akurat w tym meczu, Real nie grał ani brutalnie ani szczególnie agresywnie, przynajmniej do czasu wyrzucenia Pepe. Nawet strefa, w której zaczyna się pressing była precyzyjnie wyznaczona i Barcelona stwarzała zagrożenie tylko wtedy, gdy dwóch zawodników Realu wyłamało się z tego schematu. Wszystkie sytuacje z Marcelo, czy Adebayorem, o których kibice pasiastych tak chętnie wspominają miały miejsce później. Wcześniej kartkę dostał tylko Ramos i to za faul taktyczny, a nie ostry. Oraz Arbeloa, ale też za nic szczególnie brutalnego. Choć w tej sytuacji jak dobrze pokazuje wcześniej wklejony filmik Pedro żałośnie próbował wymusić czerwoną kartkę. Piłkarze Barcelony nie grali w piłkę. Oni od początku szukali czerwonej kartki dla piłkarza Realu, bo nie radzili sobie wcale. A wiecie co jest najśmieszniejsze w tym wszystkim? To Barcelona popełniła w tym meczu więcej fauli - 22. Real 18. Dobre, dobre. Kto by się spodziewał, że drużyna, która przecież tylko grała w futbol i miała milion procent posiadania piłki faulowała tak dużo razy. Jak to możliwe?
Ten mecz był przez Mourinho rozplanowany od początku do końca. On tak miał wyglądać i nic mnie nie obchodzą pseudo koneserzy klepania na własnej połowie. Już przed meczem pisałem, że najważniejsze jest niestracenie gola. Morrow się nie zgadzał, ale jak widać Mourinho myślał dokładnie to samo, co ja. Real nie grał bardzo agresywnie i gorzej niż w pierwszej połowie finału Copa del Rey, bo chodziło o zagospodarowanie sił na całe 90 minut. I to się udało. Gdy Real zaczynał grać od kilku minut agresywniej i miał przeprowadzić ofensywną zmianę, aby odważniej zaatakować zmęczoną Barcelonę, sędzia załatwił wszystko. Cały misterny plan w pizdu cytując klasyka. Ale, co tam, to antyfutbol, więc im się należało. Moralnie.
Wiem, wiem, w Barcelonie dalej uważają, że nie ukradli ani wczoraj, ani nigdy. Wypowiedzi samych piłkarzy i kibiców są niezbitym na to dowodem. Skończyło się pierdolenie, że sędzia też człowiek, że nie wolno o nim rozmawiać bla bla bla. Praca sędziego ma za duże znaczenie dla przebiegu meczu, by o nim nie rozmawiać. UEFA oczywiście tego nie rozumie. Kto wie, może ustawią jeszcze dwa dodatkowe pachołki za linią końcową, które będą bały się podjąć jakąkolwiek decyzję. Albo nakręcą nową reklamówkę o szacunku dla mafii sędziowskiej.Moofasa pisze:Odnośnie "mend bez honoru" to RealFan zastanów się, czy mendą jest ten kto nie da siebie publicznie oczerniać czy ten który po każdym meczu szuka spisków i układów.
Ha! Nawet nie wiesz jak bardzo. Dałbym mu czerwoną kartkę, bo kiedyś coś tam zrobił. A ja bym powsadzał co drugiego dorosłego mężczyznę do więzienia z wyrokiem za pobicie, bo za dzieciaka na pewno nie jednemu przyfasolił.Loczki pisze:Faul byl, ale na zoltko, to fakt. Gdybym to ja byl sedzia, dalbym pepkowi czerwo, za to ze jest szuja (taki skurwiel i oszolom w jednym), wiem ze gra nieczysto i podejrzewalbym, ze zrobil to specjalnie. No i pamietam sytuacje z anglikami jak robil kopy w glowe, ale sedziowie uznali ze to taki zamach na pilke.. No ale ja jestem nieobiektywny.
Smutne jest to, że ludzie dalej nie rozumieją co to jest taktyka i udają, że w piłkę można grać w tylko jeden słuszny sposób. Kataloński marketing działa zajebiście. Ludzie połknęli każdą papkę na temat jedynego słusznego stylu, który jest "piękny", choć ostatnio nikt tego nie widział. Ciekawe, czy Manchester United w prawie pewnym już finale zagra otwartą piłkę, jeśli nie będą przegrywać. Ja jestem pewien na 100%, że nie. Ale ja się nie znam.
Ludzie ośmieszają się pisząc, że Real Mourinho gra defensywnie i brzydko. Gra wyrachowaną piłkę tylko przeciwko Barcelonie. Poza tym to naprawdę ofensywna drużyna, zachowująca niezbędną równowagę, którą dobrze się ogląda. Ale żeby to widzieć trzeba obejrzeć też jakikolwiek inny mecz niż tylko GD, w którym taka gra jest bardzo wskazana, bo w otwartą ofensywną piłkę jeszcze nikt z Barceloną od dawna nie wygrał. Jak wygra to dajcie znać.
Ktoś nawet Capello przytoczył. To ja może przypomnę, że większość kibiców Realu była za pozostaniem Don Fabio w klubie.
To jest piłka nożna, a nie balet albo łyżwiarstwo figurowe. Tutaj nie ma dodatkowych punktów za wrażenia artystyczne. Chyba, że u debilnych nieobiektywnych i niekompetentnych dziennikarzy, których pełno w tym kraju i może nawet u... UEFA?
EDIT:
BarcaQzYN - też dobre. Nawet go nie dotknął, Alves odpierdzielił jeden z wielu katalońskich teatrzyków tego wieczoru, ale czerwo słuszne.



