ze stadionow.net
Surowiej niż w Anglii
Polskie prawo, a przede wszystkim jego egzekucja, przerosły już brytyjskie pierwowzory. Mamy dłuższe kary zakazów stadionowych, a wypicie piwa urasta u nas do rangi przestępstwa, podczas gdy w Anglii jest legalne na stadionie i tolerowane w jego okolicach.
Również przypadek zakazu stadionowego za użycie wulgarnego słownictwa jest ewenementem. Skontaktowaliśmy się z brytyjską federacją kibiców FSF. Ta obywatelska inicjatywa m.in. pomaga kibicom, którzy nie są chuliganami, a zostali potraktowani jak bandyci. FSF współpracuje z organizacjami praw człowieka, które potwierdzają, że prawo często jest nadużywane wobec kibiców. Co ciekawe, w Anglii nawet organy kontrolujące działanie policji zwracają uwagę, że kibice często są obiektem nadużyć, bo... zwykle nie dochodzą swoich praw. Okazuje się, że mimo to dotychczas nie było tam ani jednego (!) przypadku kary podobnej do tej z Wodzisławia. Zagadnięty przez nas Ash Connor z narodowej rady FSF przyznał, że nigdy w życiu nie słyszał o czymś takim. W Wielkiej Brytanii karane są okrzyki rasistowskie czy dyskryminujące w inny sposób (np. homofobiczne), ale nie przekleństwa w ogóle. Szczególnie w kontekście znanym z Wodzisławia (nie jako wyzwisko pod adresem wroga, a efekt wzburzenia). Polscy fani z OZSK dokładają do tego też fakt selektywności w karaniu za wulgaryzmy. Karani są wyłącznie kibice, podczas gdy trenerzy, zawodnicy i inni uczestnicy imprez sportowych, których niecenzuralne wyrażenia doskonale znają telewidzowie, nie ponoszą najmniejszych konsekwencji - zwracają uwagę.
[k****] MAĆ!!
A to że łapią kogo popadnie to oczywiste, jakby po 200 osób wbiegło na murawe to nic by nie mogli zrobić, a pojedynscza osobe za nic łatwo zawinąć. Naszym krajem rządzą takie pajace, ehhh... Tego co dzieje się w kadrze, że nie ma z kim grać... szczerze już mam tego dosyć. Niech się kopromitują. Mieliśmy mieć super mistrzostwa ale organizatorom przewraca się w głowach. Może drugi organizator pokaże klasę.



