Czyli, że Atletico nie ma pieniędzy i składu by naprawdę walczyć w lidze o grę w Champions League z takimi drużynami jak Valencia, Villarreal, Bilbao? Aha.
Czemu ma mnie boleć porażka z Zaragozą w tym momencie? W pierwszej rundzie by bolała, ale przy obecnej sytuacji w lidze, gdy już dawno temu uznałem, że jest już pozamiatana i Real nie zajmie w niej ani miejsca pierwszego ani trzeciego?



