A czego tu się bać, MU gra dopiero w środęMGiggs pisze:Boje sie jutrejszego meczu
Mourinho jest chyba pogodzony z losem, jakiego wariantu by jutro nie wybrał będzie źle, zaatakuje to Barcelona ich zje, będzie się murował, będzie krytyka bo Real nie ma czego bronić. O ile brak Ramosa jeszcze dałoby się załatać o tyle brak Pepe będzie jutro odczuwalny. Barcelona nie odmówi sobie przyjemności dokopania Realowi, raz, że to Real, dwa, żeby ewentualną wysoką wygraną zasłonić kontrowersje z poprzedniego meczu.
Czy Mourinho ich nabuzuje? Myślę, że sami się nabuzują. Minus dla Portugalczyka za słowa po pierwszym meczu, że Barca jest w finale bo jakby nie było źle to publiczny brak wiary u szkoleniowca w takim momencie niczego dobrego drużynie nie przyniesie. Szanse Realu są iluzoryczne, odrobić 2 bramki na CN to graniczy z cudem ale jakby coś wpadło na początku mogłoby być przynajmniej ciekawe widowisko. Real o nic innego już w tym sezonie nie walczy więc liczę, że dadzą z siebie wszystko.
Co innego twarda, męska gra a co innego festiwal kos albo teatrzyk z łapaniem się co chwilę za pysk Wilmore.
Nie chcę żadnych wykluczeń ani kartek. Czy mamy wygrać czy przegrać LM to chcę żeby to było w uczciwej, sportowej rywalizacji żeby potem nie było, że ktoś nie grał bo Real go wyciął albo sędzia dał niesprawiedliwe czerwo, itp.2. Festiwal kos zwiększa szanse na urazy w zespole Barcelony, a te znów zwiększają szanse ManU w finale LM.



