Jak widać kontakt był, co nie zmienia faktu, że nie wytrącił on jakoś specjalnie z rytmu biegu Mascherano. Mógł biec dalej, ale wiedział, że przewrócenie się to jedyna szansa dla niego, bo Higuaina dogonić nie mógł, a że cwaniak z niego to i się położył. Inna sprawa, że Ronaldo w tym swoim upadku też trochę chyba przyaktorzył. Bramka powinna była zostać uznana.
Chłopaczek.
Abidalowi po operacji wszyscy życzyli zdrowia, ale zaznaczali że do treningów na pełnych obrotach będzie mógł wrócić dopiero w sierpniu. Eric bardzo schudł przez ten czas i stracił siły. Gdyby nie bardzo mocny organizm Francuza i olbrzymie zacięcie na pewno wczoraj na boisku byśmy go nie zobaczyli. Nie zobaczylibyśmy go też w finale, o którym marzył. Oczywiście olbrzymia w tym wszystkim zasługa lekarzy.



