Nie rozumiem kilku rzeczy. Czemu bedac w drugiej polowie druzyna o klase lepsza skazujemy sie na nerowowke? Takze nie rozumiem tych samych bledów w ustawieniu czy po prostu niefrasobliwosci w obronie, stawianie na Kharje (pewnie go jeszcze wykupimy jak Leonardo zostanie) czy braku Coutinho. Przegranie tego pucharu w tak beznadziejny sposob to bylby gwozdz do trumny Leonardo. Naprawde musimy grac madrzej i odwazniej, bo nawet przy giga formie Samu to jestesmy za czytelni w konstruowaniu akcji ofensywnytch.
Zachowanie Milito to kwintesencja sezonu w jego wykonaniu: swietna pilka od Zanettiego, kladzie obronce i strzela... w bramkarza. Pozniej klepa z Motta i zamiast sie zabrac z pilka... to dostaje nia w piete. Nawet ewidetnego karnego na nim sedzia nie widzi. Pranie mozgu lub lobotomia, bo inaczej po takim sezonie pilkarz moze sie nie podniesc. Przy sytuacji po której (cale szczescie) padl gol sedzia tez nie zauwazyl ewidentnej reki Perrotty. A fe, panie sedzio, dwa karne to juz nie sa zarty. Pazzo tez powinien strzelic to co mial sam na sam i byloby git a tak Roma jeszcze mogla miec nadzieje. Generalnie to bylismy lepsi, a Roma niemrawa, szczegolnie jak na zespol, który musi gonic wynik. Dopiero pod koniec po strzelonej bramce wyweszyli okazje, choc wczesniej nasza obrona im czasem pomagala a raz nam pomoglo szczescie - dwa slupki po strzale Borriello.
Teraz czeka nas po raz n-ty mordowanie futbolu z Napoli i zwyciestwo w finale CI z Palermo i w jako takich humorach bedzie mozna zkonczyc ten dziwny sezon. Nareszcie. Chyba nareszcie.



