Nie, uważam, że działania rządu są tylko mydleniem oczu i stwarzaniem pozorów jeśli chodzi o walkę z bandytyzmem na stadionach i poza nimi. Zamykają stadiony, jest o tym głośno, przeciętny obywatel myśli, że dobrze, że coś się dzieje, najbardziej cierpią na tym niewinni kibice a rząd myśli, że w tym wypadku odpowiedzialność zbiorowa załatwi sprawę. Nie załatwi.piwus pisze:Czy uważasz, że działania rządu są wymierzone właśnie w takich ludzi?
Czy uważasz, że to ma coś wspólnego z przypadkiem ludzi, którzy tną żyletką twarz?
Czy zamknięcie jakiegokolwiek stadionu wpłynie na eliminacje takich zachowań?
Czy gdyby żadne stadiony nie były dostępne dla publiczności, czy gdyby kibicowanie, doping, oprawy zostały zdelegalizowanie w Polsce to czy przyczyniłoby się do eliminacji takich przestępstw?
Zakazanie wyjazdów nic tu nie zmieni, szczególnie w całej lidze. Ale sprawa kryminalna plus EGZEKWOWANY, dożywotni zakaz stadionowy tacy kretyni powinni dostać na wejściu.Czy sądzisz, że to sprawa dla wojewody, czy rozwiąże się ten problem zakazując wyjazdów w całej polskiej lidze czy może to sprawa kryminalna, nie mająca bezpośrednio związku ze stadionem i gromadzącymi się tam kibicami?
Do reszty już odniosę się ogólnikowo.
Trochę się mijamy. Bo wszyscy tu piszecie o krucjacie rządu, policjantach, itp. a mi chodzi o coś innego. Rząd stwarza pozory walki i nawet to robi nieudolnie, widzimy to wszyscy. Zamykanie stadionow i karanie za antyrządowe hasła jest śmieszne i nic nie wniesie ani nie rozwiąże problemu. Za rok albo pół znowu będziemy mieli gdzieś powtórkę i znowu temat wróci. Zgadzam się, że problem leży gdzie indziej i walka toczy się nie tam gdzie trzeba.
Tyle, że ja nie chciałem rozmawiać o rządzie, policji i walce z bandytyzmem tylko o samych kibicach bo to tu zaczyna się problem. Ja wiem, że to się nierozerwalnie łączy ale najpierw chciałem zacząć od przyczyn. Każdy skutek ma przyczynę a tu przyczyną są zachowania pewnej grupy ludzi. Większość tu pisze o głupich pomysłach rządu, nieudolności policji,nieprzychylnych mediach, to wszystko prawda. Tyle, że to z czym mamy do czynienia na stadionach i jak dzisiejszy news pokazał poza nimi często nie jest normalne i nie ma żadnego związku z kibicowaniem. I nie mówimy tu o marginesie bo te sytuacje co jakiś czas się powtarzają. Ręce mi opadają jak spotykam znajomego, który uczestniczył w zadymie na Litwie i ten z dumą mi mówi, że oczy go napierdalają ale było warto a kilku innych mu tego zazdrości. To nie jest normalne. Nie jest normalne, że część ludzi idzie na mecz z zamiarem niszczenia czegoś co kosztowało sporo pieniędzy i napierdalania się. Nie jest w końcu normalne, że 9 latek wracający ze szkoły w koszulce Resovii dostaje za to w łeb butelką i potem trzeba go szyć w szpitalu. W końcu nie jest normalne to, że dziś 3 kretynów okaleczyło dzieciaka w ramach jakiejś chorej zemsty a podejrzewam, że znajdą się inni kibice tej drużyny, którzy temu przyklasną i nie będą widzieli w tym nic chorego.
Tak, wiem w jakim kraju żyjemy i wiem, że to rząd i prawo sa odpowiedzialne za to żeby rygorystycznie karać za takie patologie i się z tego nalezycie nie wywiązują. Ale kara jest następstwem jakiegoś zachowania a to, że ktoś zachowuje się jak bandyta nie jest dla mnie usprawiedliwione tym, że wychowywał się w biedzie, ciężkich warunkach i tym, że nie jest odpowiednio karany. Patologia zaczyna się w domu, Kamil ładnie opisał patogenezę ale kibicowanie dla niektórych staje się powoli pretekstem i usprawiedliwieniem dla niepojętej dla mnie agresji. Jasne, że większość kibiców jest normalna i dopinguje swoje drużyny ale grupa ludzi, którzy mają spaczone pojmowanie miłości do klubu wcale nie jest tak mała jak niektórzy chcieliby ją widzieć.
Z Kamilem zaczęliśmy temat o Ukrainie. Skąd wiem, że tam jest lepiej? Ano stąd, że blisko 20 lat życia spędziłem mieszkając przy samej granicy z Ukrainą, którą znam naprawdę dobrze i byłem na niejednym meczu Karpat. Ultrasi ze Lwowa to nacjonaliści i nie kryją się ze swoimi poglądami ale jakoś nie ma tam takich afer i problemów jak u nas. Nie na taką skalę. Jasne, nie jest to przedszkole, zdarzy się od święta, że ktoś rzuci butelką ale jednak do tego co dzieje się u nas nie ma porównania.



