Po pierwsze: moim zdaniem zamykanie stadionow to jedyny mozliwy ruch, ktory moze przyniesc efekt, bo kluby musza chciec sobie radzic z bandytyzmem a im to poprostu wisi. Jak ich po kieszeni kopnie to zaczna sie zastanawiac jak zalatwic ta sprawe. Przyklad: Lech albo Legia. Prawo jest takie, ze kluby maja nakadac zakazy stadionowe a jakie sa statystyki? W calej Polsce w tym roku bylo mniej zakazow niz w jednym niemieckim klubie. (nie pamietam dokladnych danych a nie chce mi sie szukac artykulu w ktorym o tym czytalem)... Natomiast Lech woli sie dogadac i gruby hajs placic tym bandytom (albo raczej dawac im mozliwosc robienia grubego hajsu).
To nie ma byc wojna panstwa z banda kiboli, ktorych w kazdym klubie jest kilkudziesieci, bo to byloby smieszne, to kluby maja zalatwic sprawe, przy pomocy prawa i narzedzi, ktore istnieja... a jak kluby nie chca to trzeba sprawic, ze beda chcialy.
I zapewniam, ze myslacy kibic woli zeby stadiony byly przez kilka kolejek zamkniete a od nowego sezonu, zeby bylo bezpieczniej niz zeby byly otwarte stadiony gdzie mozna dostac po ryju, albo zostac splutym za to ze jest sie w koszulce reprezentacji (SIC!).
Co do agresji... agresja jest tutaj taka sama jak wszedzi indziej tyle tylko, ze tutaj jest prawo tlumu, jest wiecej ludzi, wszyscy sie czuja bezkarni i sa specyficzne przepisy. Jak na koncercie bedzie zadyma to przyjedzie policja i pozamyka, na siatkowce nie bedzie bo jest za malo ludzi i na dodatek sa to ludzie zupelnie inni, a jak bedzie na meczu pilki noznej to malo, ze policja nie przyjedzie ot tak to jeszcze bedzie jej za malo, zeby byla w stanie wsyztskich za mordy chwycic i za kraty wsadzic.
Poza tym jest kwestia rywalizacji miedzy klubami i to zazwyczaj rywalizacji z dluuga historia, czego np. wsrod zespolow muzycznych nie ma...



