Moje doświadczenia wskazują na to, że przepisy nie mają nic do rzeczy.Co do agresji... agresja jest tutaj taka sama jak wszedzi indziej tyle tylko, ze tutaj jest prawo tlumu, jest wiecej ludzi, wszyscy sie czuja bezkarni i sa specyficzne przepisy.
Ze środowiska kumatych zostałem wydalony w momencie pójścia na studia, gdy postawiłem sobie ambicje ciut wyżej, niż reszta marzących o skończeniu technikum. Oni żyli ze sobą w zgranej grupie, bardzo ściśle zamkniętej, gdzie każdy był podobny do każdego, moje zainteresowanie piłką na poważnie okazało się być źle widziane, bo lepiej jest prowadzić doping, więc z masą znajomych z miesiąca na miesiąc potraciłem kontakt, bo już nie byłem kumplem z blaszoka, tylko inteligencikiem ze studiów, a to nie były czasy obecne, gdy na studia jakiekolwiek dostawał się każdy.
Nie wiem, jak jest obecnie, bo nie siedzę nawet na jednym sektorze z kibolami, ale kiedyś nikt sobie głowy nie zawracał prawem, tylko obroną własnej, malutkiej społeczności, ochroną wspólnych interesów. Dla gości z familoków, z ubogich rodzin, w których nie było nic do roboty, żadnych perspektyw, to była lepsza rodzina.



