Kartka i karny może i były zgodne z przepisami (też nie mam pojęcia, czy nie ma tu żadnej swobody w interpretacji), ale zdrowy rozsądek krzyczy gwałcony w piwnicy. Opłaca się wbiegać w bramkarzy - to wiadomo od dawna. Dobrze, że Pareiko nie siedział lub leżał, tylko stał jak słup, bo Radović musiałby w niego zrobić wślizg głową. Oczywiście uprzednio trącając piłkę w kierunku uniemożliwiającym oddanie strzału.
[edit] Kij z tym. Nie udało się uratować Macieja Skorży! Co Wisła źle zrobiła?



