Re: Polscy kibice

Awatar użytkownika
Unista
Pierwszy Skład
Pierwszy Skład
Posty: 437
Rejestracja: 22 lut 2009, 18:21
Reputacja: 0

Re: Polscy kibice

Post autor: Unista » 24 maja 2011, 17:03

W Hiszpanii Rayo Vallecano też sobie bez problemów zbiorowo wbiegło na murawę.

Tekst w papierowej wersji "Przekroju" ( nr 20 16 maja 2011)
4 maja
"Nie będę ukrywał: lubię kiboli. Lubię zadymy na stadionach, petardy rzucane na murawę - dym dają gęsty, przynajmniej przez chwilę nie widać tego co się dzieje na boisku; gdy sędzia przerywa mecz, tym jest lepiej - następuje przerwa w hańbie wciąż mylnie nazywanej rozgrywkami ekstraklasy. Lubię zamaskowanych szalikowców, lubię ich walki między sobą i lubię, gdy się jednoczą do wspólnych bitew z zawsze niedostatecznie przygotowaną policją. Za wulgarnymi wrzaskami i śpiewami owszem, nie przepadam, niewątpliwie są one piętą achillesową tej zbiorowości; ale w końcu zadna sztuka u nas ani wysoko nie stoi, ani nie bywa wysoko ceniona - dlaczegóż akurat od kibiców- niech będzie : pseudokibiców - wymagać wyżyn pieśniarstwa? Antysemityzm często grupy te okazują? Owszem znam to zjawisko dobrze, mój klub Cracovia Kraków to są przecież - zwłaszcza w starciach z "chrześcijańską" Wisłą - "żydowskie psy" po stokroć w czasie meczu przez wiślackie sektory wysyłane "do gazu". Specjalnej grozy to we mnie budzi, w zawodnikach też nie bardzo, obojętnie jaka dawka "antysemityzmu" jest im z widowni aplikowana, przegrywają z Wisłą regularnie. Przegrywają nie dlatego że są prześladowanymi Żydami, ani dlatego, że najmniejszego śladu starozakonności w sobie nie mając, są ni z gruchy ni z pietruchy antysemickim błockiem obrzucani - przegrywają bo są na ogół sportowo słabsi.
Wznoszących antysemickie okrzyki uważac za poważnych lub tylko realnych antysemitów - darujcie - niepodobna. W porównaniu z prawdziwymi antysemitami, w porównaniu z pełnokrwistymi żydożercami wiedzącymi wszystko o światowym rządzie syjonistów i każdy wątpliwy przypadek do siódmego pokolenia wstecz badającymi, w porównaniu z takimi znawcami kibole to są niewinne dzieci. [...] Słowo "Żyd" - specjalnie dla kiboli stało się obelgą taką jak inne, choć rzecz jasna , od innych kojarzy się gorzej, choć skandowane przez parę tysięcy gardeł -owszem- grozę budzi, we mnie wszelako nie za wielką [...]
5 maja
[...] Kocham piłkę nożną, kocham ją ze wszystkimi przyległościami, a szalikowcy są przyległością - jak narazie, i oby nigdy nie do usunięcia; do poskromienia tak, do usunięcia nie. To oni tworzą aurę meczu, to ich wewnętrzna dyscyplina daje barwy trybunom, to ich doping daje siłę drużynie.
[...] rzeczywistymi patologiami nalezy się zająć, a nie biadać nad paroma połamanymi siedzeniami, a nie od lat daremnie tokować o konieczności ukrócenia kibolskiego bandytyzmu, a nie - to jest błąd szkolny i dowód kompletnej bezradności - zamykać stadiony.
6 maja
Najkomiczniejsza wydaje mi się rzekoma docelowość wszelkich ewentualnych zabiegów cywilizujących stadionowe obyczaje. Trybuny - powiadają niektórzy to mają być istne doliny łagodności, na których całe rodziny z nieletnimi dziećmi, a nawet matki karmiące niemowlęta będą zasiadać i w najwyższych idyllach rozgrywkom się przyglądać, biesiadować, klaskać, z uśmiechem przyjmować wygrane, z wyrozumiałością klęski. Otóż tak nie będzie nigdy.
[...] Tak czy tak,jeśli nawet, jak w słynnym powiedzeniu, futbol jest sprawą dalece poważniejszą od życia i śmierci, retoryka nad sensem nieco góruje, tak czy tak, żadnych idylli. Kibic ma wychodzić z meczu bezbrzeżnie wściekły lub bezbrzeżnie rozanielony, z najszczerszą chęcią zabicia sędziego lub obsypania złotem strzelca zwycięskiej bramki etc.,etc. Natomiast kibic wychodzacy z meczu z małżonką u boku? On prowadzi za rączkę paroletnią córeczkę, ona pcha wózek, w którym śpi słodkie maleństwo?
Boże, który tyloma klęskami doświadczyłeś, takiej plagi oszczędź. "
Jerzy Pilch


:beer: :beer:

Wróć do „Polska”