To taką presję wywiera każdy zawodnik na każdy klub, od tego jest rozum działaczy, żeby kierowali się interesem klubu. Gdyby został na zasadach Pippo czy Romy - grosze w kontrakcie i brak oczekiwań w kwestii miejsca w składzie - to byłoby ok.Chodziło mi raczej o te wywiady, w których Seedorf utyskiwał na brak chęci zarządu w celu przedłużenia mu umowy.
Ale gość zostaje w klubie zabierając miejsce jednemu z piłkarzy, których mogliśmy sprowadzić, zabierając miejsce komuś młodemu, którego moglibyśmy wprowadzić do zespołu, zero zalet.
Dziwię się, że taki szczwany lis jak Galliani podjął taką decyzję. W ostatnich latach, w których w Milanie często podejmowano decyzje irracjonalne, to on był ostoją rozsądku, a tu taki zonk. Nie podoba mi się to ani trochę.
Corriere della Sera już reaguje na tę decyzję - Pastore do Milanu, Cassano do Palermo. To byłby świetny scenariusz, oczywiście, ale...
Skoro pozostanie w klubie Cassano oznaczałoby odejście Seedorfa i vice versa (a na to wskazuje obecny układ wydarzeń: Seedorf zostaje, więc pomoc mamy prawie skompletowaną, Robinho przesunięty do ataku, czyli dla Cassano brak miejsca), to wolałbym, by został Cassano. Obecny atak: Ibra, Pato, Robinho, Cassano, Pippo i Paloschi w razie czego spokojnie można poukładać. Ibra z Pato w pierwszym składzie, na ławce dwóch lub nawet trzech z tej grupy, albo Pastore albo Robinho jako ofensywny pomocnik i dzięki rotacji bezproblemowo każdy będzie zadowolony.
Ale nie, trzeba było zostawić Seedorfa. To przedłużenie kontraktu można byłoby bezproblemowo wyjaśnić kwestiami taktycznymi, tylko Allegri sam go nie chciał.



