Manchester pierwsze 20-25 minut (tak na oko, bo oglądając w knajpie czas płynie inaczej) grał dobrze, na niewiele pozwalał Barcelonie. Reszta meczu to już inna bajka i trochę jestem zawiedziony. Dobrze, że to Manchester zdobył gola ze spalonego bo znowu byłaby jazda o jakimś złodziejstwie i mafii z UEFA. Zagraliśmy wspaniały mecz, obrona z Mascherano zamiast Puyola dała radę. Gole Pedro i Villi, którzy końcówkę sezonu mieli słabą, a w finale potrafili się ogarnąć. Abidal wznoszący Puchar coś pięknego. 3 Puchar w ciągu 5 lat. Idę trzeźwieć dalej.



